Ruch - Metalurg 3-1. Wystarczą dwa słowa - Arkadiusz Piech!

19.07.2012
Marek Zieńczuk nie wykorzystał rzutu karnego, Ruch marnował kolejne okazje i nagle Metalurg - zupełnie niespodziewanie - zdobył gola. Cisza w Chorzowie. Na chwilę. "Niebiescy" ostro wzięli się do roboty.
Wydarzenie
Był to oficjalny debiut Tomasza Fornalika w roli pierwszego trenera Ruchu Chorzów. Kibice zespołu z Cichej mocno wspierali nowego szkoleniowca, skandując jego imię i nazwisko. Młodszy z braci Fornalików marzył o zwycięstwie i o tym, aby jego drużyna nie straciła gola. Drugiego zadania piłkarze nie wykonali, ale ich trener i tak pewnie jest zadowolony, że zdołali "wyciągnąć" wynik z 0-1 na 3-1.

Bohater
Arkadiusz Piech. Zdecydowanie się wyróżniał i zdecydowanie był najgroźniejszym zawodnikiem na boisku. Od początku dochodził do wyśmienitych sytuacji. Początkowo brakowało szczęścia. Jego pierwszy strzał głową świetnie obronił Pavlović, a potem piłka mijała bramkę. Do momentu! Kiedy Metalurg zdobył gola, przy Cichej zapanowała konsternacja. I wtedy do roboty zabrał się Piech.

Rozczarowanie
Metalurg długo nie potrafił zagrozić bramce Ruchu, aż chorzowianie zaczęli przysypiać w drugiej połowie. Fatalny błąd Żeljko Djokicia wykorzystał Agron Memedi. Piłka w ślamazarnym tempie wtoczyła się do bramki, wcześniej odbiwszy się od słupka.

Co ciekawego

- Mecz mogło zobaczyć tylko 4 tysiące ludzi, dlatego większość sektorów na stadionie przy Cichej świeciła pustkami, co w rozgrywkach Ligi Europy nie powinno mieć miejsca.

- Dużym powodzeniem cieszyło się... lane piwo. W przerwie ustawiła się długa kolejka amatorów zimnego napoju z pianką.

- Tomasz Fornalik zaskoczył decyzją o pierwszej zmianie. Słabo dysponowany Gabor Straka szybko opuścił boisko. Za niego wszedł młody Filip Starzyński, który dotąd rozgrywał tylko epizody w pierwszym zespole z Chorzowa. Regularnie grał w Młodej Ekstraklasie.

- Marek Zieńczuk nie wykorzystał rzutu karnego. Do piłki podszedł, bo latem z Ruchu odeszli dotychczasowi etatowi wykonawcy "jedenastek" - Paweł Abbott, Rafał Grodzicki i Wojciech Grzyb.

- Na trybunach nie zabrakło Waldemara Fornalika, selekcjonera reprezentacji Polski.

- Macedończycy od 80. minuty spotkania zaczęli grać na czas, co mocno irytowało chorzowskich kibiców.

- Trzeci gol padł po stałym fragmencie gry. Piłka spadła pod nogi Piotra Stawarczyka, a ten szansy nie zmarnował.

- W ataku macedońskiej drużyny wystąpił Cvetan Czurlinow, który rok temu był testowany przez Podbeskidzie Bielsko-Biała.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również