Ruch - Łódzki KS 1-0. Abbott strzela w 105. minucie!

21.09.2011
Bohaterów w Chorzowie było przynajmniej trzech. Pierwszym - Michal Pesković, który przy stanie 0-0 obronił rzut karny. Dzięki temu to Ruch objął prowadzenie po akcji Marka Zieńczuka i Pawła Abbotta.
Wydarzenie
Końcówka pierwszej części dogrywki. Błysnął Marek Zieńczuk. Doświadczony pomocnik przedarł się w pole karne, jeden z rywali się poślizgnął, a do podania Zieńczuka dopadł Paweł Abbott i okazji nie zmarnował. To czwarty gol tego napastnika w tym sezonie.

Bohater
Michal Pesković. Wskoczył do bramki Ruchu i od razu pokazał się z dobrej strony. Słowak na samym początku doliczonego czasu gry obronił rzut karny egzekwowany przez Tomasza Nowaka, byłego zawodnika Polonii Bytom. Sędzia Mariusz Podgórski chwilę wcześniej dopatrzył się faulu Rafała Grodzickiego.

Rozczarowanie
Aż uszy więdły od nieustannych inwektyw, które wykrzykiwali sympatycy jednego i drugiego klubu. Do Chorzowa przyjechało kilkaset kibiców ŁKS-u, a to klub, który żyje we wrogich relacjach z Widzewem, czyli klubem zaprzyjaźnionym z fanami Ruchu. Natężenie bluzg w trakcie dzisiejszego meczu przekroczyło jednak wszelkie normy dobrego smaku.

Co ciekawego

- Mecz planowo miał być rozegrany na terenie ŁKS-u. Jako, że beniaminek z ekstraklasy jest skazany na wynajmowanie obiektu w Bełchatowie, zaproponował, by mecz odbył się w Chorzowie.

 - Na trybunach zasiadł Andrej Komac. Słoweniec jest w głębokich rezerwach i jego przyszłość jest właściwie wyklarowana. Wątpliwe, by wrócił do pierwszego składu Ruchu, skoro nawet w dzisiejszym meczu nie znalazł się w osiemnastce.

- Zadebiutowali dziś w barwach Ruchu Łukasz Burliga i Rafał Grzelak. Choć tak naprawdę ten drugi zawodnik już kiedyś w chorzowianie grał, więc był to swoisty... re-debiut.

- W porównaniu do ostatniego meczu z Podbeskidzie, w pierwszym składzie Ruchu zaszło sześć zmian. Identyczną liczbę roszad przeprowadził Michał Probierz, trener ŁKS-u.

- Najładniejszą akcję Ruch przeprowadził po godzinie gry. Zainicjował ją Jakub Smektała. Potem chorzowianie wymienili w dobrym tempie kilka akcji, pięta odegrał piłkę Marek Zieńczuk, lecz ostatecznie strzał na bramkę ŁKS-u był zbyt słaby, aby zaskoczyć Bogusława Wyparłę.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również