Ruch - Legia 1-1. Jeden Piech to zbyt mało, by wygrać
01.03.2011
Arkadiusz Piech zimą był najskuteczniejszym napastnikiem Ruchu. Dlatego wszyscy spodziewali się, że piłkarz ten zagra w podstawowym składzie w meczu z Lechią Gdańsk. Trener Waldemar Fornalik wybrał jednak inny wariant. Zadziornemu napastnikowi szansę gry od początku dał za to dzisiaj. Nie zawiódł się. Piech ma bowiem patent na Legię. Przed rokiem strzelił jej w lidze gola na wagę zwycięstwa. Teraz znów wyprowadził Ruch na prowadzenie. Ubiegł Inakiego Astiza i posłał piłkę nad głową Wojciecha Skaby.
Piech był w ustawieniu "Niebieskich" jedynym wysunięty napastnikiem. Dzielnie radził sobie jednak z wyższymi obrońcami Legii. Sprawiał im sporo problemów. Ruch mógł podwyższyć. Dogrania Wojciecha Grzyba nie znalazły jednak adresata. Ostatniego podania zabrakło jeszcze w kilku ciekawie zapowiadających się akcjach.
Goście stuprocentowej sytuacji w pierwszej połowie sobie nie stworzyli. Groźnie z dystansu uderzał za to Alejandro Cabral. Po błędach Żeljko Djokicia i Rafała Grodzickiego do niezłej sytuacji doszedł Michał Kucharczyk. Za każdym razem dobrze interweniował Matko Perdijić.
Chorwat nie popisał się po zmianie stron. Sfaulował Miroslava Radovicia i sędzia Tomasz Musiał wskazał na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem był Kucharczyk. A jeśli chodzi o arbitra, to nie należał on do ulubieńców mało licznych kibiców Ruchu. Mieli oni mu za złe, że nie ukarał żółtą kartką Michala Hubnika za ostre wejście nakładką w Rafała Grodzickiego.
Kapitan Ruchu na boisko już nie wrócił. Bezpośrednio z Cichej został przewieziony do szpitala z podejrzeniem pęknięcia kości. To zła informacja, bo defensywa z Markiem Szyndrowskim spisała się dzisiaj mało solidnie. Legia w drugiej połowie przejęła inicjatywę i choć bramkowy remis jest dla niej dobrym wynikiem, to mogła się pokusić o jeszcze lepszy.
Rewanż odbędzie się 15 marca. Ruch w stolicy będzie musiał strzelić gola, by myśleć o awansie do następnej fazy Pucharu Polski.
Piech był w ustawieniu "Niebieskich" jedynym wysunięty napastnikiem. Dzielnie radził sobie jednak z wyższymi obrońcami Legii. Sprawiał im sporo problemów. Ruch mógł podwyższyć. Dogrania Wojciecha Grzyba nie znalazły jednak adresata. Ostatniego podania zabrakło jeszcze w kilku ciekawie zapowiadających się akcjach.
Goście stuprocentowej sytuacji w pierwszej połowie sobie nie stworzyli. Groźnie z dystansu uderzał za to Alejandro Cabral. Po błędach Żeljko Djokicia i Rafała Grodzickiego do niezłej sytuacji doszedł Michał Kucharczyk. Za każdym razem dobrze interweniował Matko Perdijić.
Chorwat nie popisał się po zmianie stron. Sfaulował Miroslava Radovicia i sędzia Tomasz Musiał wskazał na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem był Kucharczyk. A jeśli chodzi o arbitra, to nie należał on do ulubieńców mało licznych kibiców Ruchu. Mieli oni mu za złe, że nie ukarał żółtą kartką Michala Hubnika za ostre wejście nakładką w Rafała Grodzickiego.
Kapitan Ruchu na boisko już nie wrócił. Bezpośrednio z Cichej został przewieziony do szpitala z podejrzeniem pęknięcia kości. To zła informacja, bo defensywa z Markiem Szyndrowskim spisała się dzisiaj mało solidnie. Legia w drugiej połowie przejęła inicjatywę i choć bramkowy remis jest dla niej dobrym wynikiem, to mogła się pokusić o jeszcze lepszy.
Rewanż odbędzie się 15 marca. Ruch w stolicy będzie musiał strzelić gola, by myśleć o awansie do następnej fazy Pucharu Polski.
Polecane