Ruch kontra Metalurg, a więc czas na debiut Tomasza Fornalika!
19.07.2012
O początkach w piłce...
Tomasz Fornalik: - Chorzów zawsze słynął z turniejów dla dzieci, podczas których wyławiano największe piłkarskie talenty. Ze mną było podobnie. W czwartej klasie szkoły podstawowej wziąłem udział w takich zawodach, strzeliłem w nich kilka bramek i bez żadnej protekcji dostałem się do klasy sportowej przy szkole nr 21. To był dobry rocznik. Tomek, nieżyjący już Mariusz Jendryczko, czy Adam Posiłek, trafili z juniorów do kadry pierwszego zespołu Ruchu. Największe szanse na zrobienie kariery w dorosłej piłce miał Posiłek, ale z różnych przyczyn nie wykorzystał swego talentu.
O debiucie w lidze...
- Zadebiutowałem w ekstraklasie u trenera Edwarda Lorensa, w wygranym 3-0 w Szczecinie meczu z Pogonią. Nie byłem jednak aż takim orłem, który przebojem wskoczyłby do pierwszej jedenastki, więc przez trzy sezony moje występy w Ruchu nazwałbym co najwyżej epizodami. Wreszcie dostałem sygnał, że lepiej będzie, jeśli będę ogrywał się w niższych ligach i odszedłem z Cichej. Występowałem w GKS-ie Tychy, Górniku Konin, Ruchu Radzionków i wróciłem do Chorzowa. Potem grałem jeszcze w Podbeskidziu. W międzyczasie skończyłem AWF Katowice i kurs trenerski. Zawsze podobało mi się przekazywanie innym tego, czego się nauczyłem na boisku
O mentorach...
- Pracowałem z gigantami, z każdego coś czerpałem, ale mogę szczerze powiedzieć, że jestem wychowankiem profesora Jerzego Wielkoszyńskiego. Uwielbiałem jego sposób patrzenia na cały sport, bo przecież zajmował się nie tylko piłką nożną, także koszykówką, siatkówką. Jego szeroką perspektywę i rozległą wiedzę w wielu dziedzinach, choć konikiem profesora było oczywiście przygotowanie motoryczne. Miał też znakomity kontakt z piłkarzami i swoimi współpracownikami. Żałuję bardzo, że nie zostawił żadnych zapisków, więc tym bardziej się cieszę, że miałem to szczęście, by uczyć się u jego boku.
O bracie...
Potrafimy siedzieć przy stole i rozmawiać o zupełnie innych sprawach niż piłka. Jesteśmy normalną rodziną. Spotkamy się wszyscy, gdy nadarzy się okazja, ale odpoczywamy osobno i na wakacje też jeździmy ze swoimi rodzinami. Ja na przykład lubię przebywać na łonie przyrody. Natura ładuje moje akumulatory...
Ruch Chorzów - Metalurg Skopje
czwartek, 19:00
sędziuje Huseyin Gocek (Turcja)
Tomasz Fornalik: - Chorzów zawsze słynął z turniejów dla dzieci, podczas których wyławiano największe piłkarskie talenty. Ze mną było podobnie. W czwartej klasie szkoły podstawowej wziąłem udział w takich zawodach, strzeliłem w nich kilka bramek i bez żadnej protekcji dostałem się do klasy sportowej przy szkole nr 21. To był dobry rocznik. Tomek, nieżyjący już Mariusz Jendryczko, czy Adam Posiłek, trafili z juniorów do kadry pierwszego zespołu Ruchu. Największe szanse na zrobienie kariery w dorosłej piłce miał Posiłek, ale z różnych przyczyn nie wykorzystał swego talentu.
O debiucie w lidze...- Zadebiutowałem w ekstraklasie u trenera Edwarda Lorensa, w wygranym 3-0 w Szczecinie meczu z Pogonią. Nie byłem jednak aż takim orłem, który przebojem wskoczyłby do pierwszej jedenastki, więc przez trzy sezony moje występy w Ruchu nazwałbym co najwyżej epizodami. Wreszcie dostałem sygnał, że lepiej będzie, jeśli będę ogrywał się w niższych ligach i odszedłem z Cichej. Występowałem w GKS-ie Tychy, Górniku Konin, Ruchu Radzionków i wróciłem do Chorzowa. Potem grałem jeszcze w Podbeskidziu. W międzyczasie skończyłem AWF Katowice i kurs trenerski. Zawsze podobało mi się przekazywanie innym tego, czego się nauczyłem na boisku
O mentorach...
- Pracowałem z gigantami, z każdego coś czerpałem, ale mogę szczerze powiedzieć, że jestem wychowankiem profesora Jerzego Wielkoszyńskiego. Uwielbiałem jego sposób patrzenia na cały sport, bo przecież zajmował się nie tylko piłką nożną, także koszykówką, siatkówką. Jego szeroką perspektywę i rozległą wiedzę w wielu dziedzinach, choć konikiem profesora było oczywiście przygotowanie motoryczne. Miał też znakomity kontakt z piłkarzami i swoimi współpracownikami. Żałuję bardzo, że nie zostawił żadnych zapisków, więc tym bardziej się cieszę, że miałem to szczęście, by uczyć się u jego boku.
O bracie...
Potrafimy siedzieć przy stole i rozmawiać o zupełnie innych sprawach niż piłka. Jesteśmy normalną rodziną. Spotkamy się wszyscy, gdy nadarzy się okazja, ale odpoczywamy osobno i na wakacje też jeździmy ze swoimi rodzinami. Ja na przykład lubię przebywać na łonie przyrody. Natura ładuje moje akumulatory...
Ruch Chorzów - Metalurg Skopje
czwartek, 19:00
sędziuje Huseyin Gocek (Turcja)
Polecane