Rafał Górak: Trzydzieści rodzin patrzy na to, co zrobię

03.04.2012
- Wiem, że jestem za tych chłopców odpowiedzialny. Jeżeli powiedziałbym, że to wszystko mnie nie interesuje, to oni nie będą dobrze grali - mówi Rafał Górak o sytuacji w GKS-ie Katowice.
- Nie będę prosił, ale żądał. Nie chodzi mi o to, żeby ktoś nagle wyłożył na stół dziesięć milionów, ale walczmy o ten GKS. Jestem od tego, by ci chłopcy walczyli tak, by wszyscy, którzy mogą dać pieniądze na ten klub, wiedzieli, że warto. Równajmy do tej drużyny, bo ona daje z wątroby tyle, ile ma. Jak w obecnej sytuacji utrzymać szatnię w ryzach? Nie jest to łatwe, ale jestem dumny z tego, że prowadzę ten klub. A trzydzieści rodzin patrzy na to, co zrobię. Czuję odpowiedzialność - przyznaje szkoleniowiec katowiczan.

Trener Górak może być jednak zadowolony o tyle, że w weekend jego zawodnicy odnieśli ciężko wywalczone zwycięstwo z Dolcanem Ząbki. Z bardzo dobrej strony w tym meczu pokazał się Damian Chmiel. - Bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że to piłkarz, ale też człowiek, bardzo ambitny. Mimo tego, że jest do nas tylko wypożyczony, stanowi bardzo ważną postać w szatni. To piłkarz z rodzaju tych, o których mi chodzi. Szukam takich jak Chmiel - podkreśla.

Jednocześnie Górak zaznacza, że nie skreśla Piotra Gierczaka, którego w przerwie meczu zostawił w szatni, bo ten grał bardzo słabo. - Znamy się jak łyse konie i wiem, że kiedy nazajutrz jadł niedzielny obiad, sam sobie powiedział: "takiego Gierczaka już w GieKSie nie będzie". Bywa tak, że trzeba podjąć w przerwie ryzyko dwóch zmian i - jacy by dobrzy nie byli zawodnicy - powiedzieć im prosto w oczy "panowie, sorry, ale w tym momencie nie jest tak, jak ja bym chciał, żeby było..." - kończy Rafał Górak.
źródło: Sport

Przeczytaj również