Rafał Górak: Hegemonem tej ligi jeszcze nie jesteśmy

01.05.2013
Po ostatnim remisie w Bytomiu na piłkarzy GKS-u Katowice spadła fala krytyki. Swój zespół bierze w obronę trener Rafał Górak, który zapewnia, że mecz z Polonią to tylko wypadek przy pracy.
Po zwycięstwie nas Flotą Świnoujście przychodzi zaledwie remis z Polonią Bytom. Patrząc na boisko można było mieć wątpliwości, czy GieKSie "chce" się wygrać ten mecz.

- Nie wyobrażam sobie, żeby takie spotkanie jak derby nie wywoływało mobilizacji samo z siebie. Inaczej byśmy o tym meczu mówili, jakbyśmy strzelili drugą bramkę i ten mecz wygrali. Wtedy wszyscy by mówili, że GieKSa grała słabo, ale po słabym meczu zrobiła swoje. Tu się nie udało, ale nie ma co robić z tego tragedii.

Patrząc na waszą sytuację w tabeli trudno nie zauważyć, że GKS Katowice znajduje się w trudnym położeniu. Spadek wam nie grozi, awans także nie. Nie jest łatwo grać mecze "o nic".

- Do niedawna braliśmy motywację z tych samych źródeł co Polonia. Strefa spadkowa naciskała i też przegrywając jedno czy dwa spotkania mogliśmy się wpędzić w tarapaty. Na szczęście to za nami, ale nie może być tak, że zapomniał wół jak cielęciem był.

Nie jest przypadkiem tak, że po świetnym starcie rundy wiosennej dopadła was zadyszka i forma będzie spadać?

- Myślę, że nie, bo zawodnicy wyglądają na treningach równie dobrze co tydzień czy dwa tygodnie temu. Nie ma co doszukiwać się drugiego dna. Zagraliśmy słabszy mecz, który mogliśmy wygrać. Nie strzeliliśmy drugiej bramki i w końcówce nas pokarało. Nie da się ukryć, że poprzednie mecze w naszym wykonaniu były zdecydowanie lepsze, ale nasze zwycięstwo w Łodzi nie wyglądało inaczej niż remis w Bytomiu.

Już dzisiaj gracie z Kolejarzem Stróże. To dla pana dobra sytuacja czy lepiej byłoby mieć kilka dni więcej czasu na analizę występu przeciwko Polonii?

- Dla nas to nie ma większego znaczenia. Wiadomo, że ze słabego meczu trzeba wyciągnąć naukę. Nie ma jednak sensu się rozpływać nad każdym zagraniem. Szybko mamy okazję na rehabilitację i to jest dobra strona tej sytuacji. Musimy zresztą wszyscy stanąć na równe nogi i trochę się ocknąć. Po zwycięstwie u siebie zdobyliśmy punkt na wyjeździe i narzekamy.

Punkt na terenie outsidera, który przegrał w tym sezonie 19. z 25. spotkań...

Ktoś powie, że to tylko Polonia, ale to też zupełnie inny zespół niż w rundzie jesiennej. Być może zabierze jeszcze punkty niejednej drużynie w tej lidze, aczkolwiek swoje na pewno jeszcze przegra. Nie dramatyzujmy, że GKS nie wygrał kolejnego spotkania, bo żadnym hegemonem tej ligi jeszcze nie jesteśmy.

Jakie wyzwania widzi pan przed GieKSą tej wiosny?

- Grać spokojnie i notować jak najmniej wpadek podobnych do tych z Bytomia. Myślimy też dalekosiężnie i chcemy cały czas być lepsi. Musimy jeszcze poprawiać swoją grę, a potem zobaczymy co będzie w przyszłym sezonie. Organizacyjnie wiele tematów jest w klubie prostowanych, ale cała masa cały czas na to czeka. Idziemy małymi krokami do przodu. Rok temu wyjeżdżaliśmy po meczu z Polonią z czterema bramkami w łeb i wtedy dopiero było nieciekawie.
GKS Katowice jest w trakcie niemałego ligowego maratonu. Przez trzy tygodnie z rzędu gracie co trzy dni. Nie boi się pan o fizyczne atrybuty?

- Na pewno mały maraton to jest, bo kiedy liga nie gra nam wpadł zaległy wyjazd do Stróż. Wydaje mi się, że przy kadrze, jaką posiadam i możliwości rotacji na wielu pozycjach na pewno damy radę. Wielu chłopaków czeka na swoje szanse i się ich doczeka. Wypadł teraz Mati Kamiński za kartki i będziemy musieli poszukać innych rozwiązań zestawienia środka obrony. Ja jestem jednak spokojny o tą drużynę
autor: Marcin Ziach

Przeczytaj również