Radny Katowic: Najlepiej, gdyby miasto przejęło w spółce 100 procent
19.06.2010
Czego spodziewa się pan po poniedziałkowej sesji?
- Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że w jej porządku, z którym można się zapoznać na stronie internetowej Urzędu Miasta, nie ma punktu o uchwale w sprawie GKS-u Katowice.
Dlaczego?
- Nie wiem.
Jakie to ma znaczenie dla całej sprawy?
- W porządku obrad widnieje punkt "zmiana porządku obrad". Dzięki niemu pod obrady można przedłożyć uchwały, które pierwotnie w ich porządku się nie znalazły. I domyślam się, że tak właśnie będzie to wyglądało. Wtedy rozpocznie się dyskusja. Kluczowy wpływ na nią będzie miało to, jaki udział miasta w spółce zaproponuje prezydent Uszok.
Czyli to, że miasto w spółkę wejdzie, jest pewne?
- Myślę, że tak.
Mówi się, że będzie chciało 20 - 30 procent...
- Prezydent zapowiedział, że będzie to od 1 do 30 procent. Wydaje się, że najbardziej realne jest 20, czyli wariant pośredni. Świetnie byłoby, gdyby prezydent zaproponował 30, ale twardo stąpam po ziemi. Dlatego jeśli padnie pomysł 20 procent, to na pewno zagłosuję "za".
A co, jeśli propozycja do tych 20 procent nie dobije?
- To byłoby za mało. Zwłaszcza na takie miasto jak Katowice. Nie tylko ja jestem tego zdania, ale i wielu innych radnych. Gdyby taki scenariusz wszedł w życie, to na pewno poprosilibyśmy o głos. Chcielibyśmy usłyszeć merytoryczne argumenty na uzasadnienie takiego działania. Bo pamiętajmy, w jakich czasach i w jakim kraju żyjemy. W Polsce zaangażowanie miast jest dla klubów sportowych wręcz nieodzowne. To podstawa. Fundament, który pozwala wybudować wyższe piętra. Dlatego - moim zdaniem - najlepiej byłoby, gdyby miasto przejęło w ogóle 100 procent, a później samo dobierało sobie partnerów.
Jakie byłyby z tego korzyści?
- Byłoby ich wiele. Przede wszystkim na samym początku, a więc w najtrudniejszym momencie, spółka miałaby zapewnioną stabilizację. Znalazłoby się też więcej chętnych na akcje. Gwarantem byłoby dla nich właśnie miasto. No, tyle że ten wariant jest nierealny.
- Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że w jej porządku, z którym można się zapoznać na stronie internetowej Urzędu Miasta, nie ma punktu o uchwale w sprawie GKS-u Katowice.
Dlaczego?
- Nie wiem.
Jakie to ma znaczenie dla całej sprawy?
- W porządku obrad widnieje punkt "zmiana porządku obrad". Dzięki niemu pod obrady można przedłożyć uchwały, które pierwotnie w ich porządku się nie znalazły. I domyślam się, że tak właśnie będzie to wyglądało. Wtedy rozpocznie się dyskusja. Kluczowy wpływ na nią będzie miało to, jaki udział miasta w spółce zaproponuje prezydent Uszok.
Czyli to, że miasto w spółkę wejdzie, jest pewne?
- Myślę, że tak.
Mówi się, że będzie chciało 20 - 30 procent...
- Prezydent zapowiedział, że będzie to od 1 do 30 procent. Wydaje się, że najbardziej realne jest 20, czyli wariant pośredni. Świetnie byłoby, gdyby prezydent zaproponował 30, ale twardo stąpam po ziemi. Dlatego jeśli padnie pomysł 20 procent, to na pewno zagłosuję "za".
A co, jeśli propozycja do tych 20 procent nie dobije?
- To byłoby za mało. Zwłaszcza na takie miasto jak Katowice. Nie tylko ja jestem tego zdania, ale i wielu innych radnych. Gdyby taki scenariusz wszedł w życie, to na pewno poprosilibyśmy o głos. Chcielibyśmy usłyszeć merytoryczne argumenty na uzasadnienie takiego działania. Bo pamiętajmy, w jakich czasach i w jakim kraju żyjemy. W Polsce zaangażowanie miast jest dla klubów sportowych wręcz nieodzowne. To podstawa. Fundament, który pozwala wybudować wyższe piętra. Dlatego - moim zdaniem - najlepiej byłoby, gdyby miasto przejęło w ogóle 100 procent, a później samo dobierało sobie partnerów.
Jakie byłyby z tego korzyści?
- Byłoby ich wiele. Przede wszystkim na samym początku, a więc w najtrudniejszym momencie, spółka miałaby zapewnioną stabilizację. Znalazłoby się też więcej chętnych na akcje. Gwarantem byłoby dla nich właśnie miasto. No, tyle że ten wariant jest nierealny.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku