PZKosz chce rozszerzenia I ligi. Jak odbije się to na klubach?
31.05.2009
O zdanie postanowiliśmy zapytać trenerów śląskich klubów. Przy okazji okazało się, że prezes Ludwiczuk zamierza również zmienić wiek "młodzieżowca", który musi przebywać przez 40 minut na parkietach I ligi. - Początkowo było ustalone, że koszykarze z rocznika 1986 także w przyszłym sezonie będą traktowani jako zawodnicy spełniający kryteria związku. Tymczasem pojawiły się głosy, że limit wieku ma być podniesiony i za "młodzieżowca" będzie uznawany gracz o rok młodszy - tłumaczą trenerzy naszych klubów. - Skoro coś założono, to należy to respektować. Większość klubów ma podpisane z zawodnikami z rocznika 1986 dłuższe kontrakty - dodają.
Wróćmy jednak do kwestii rozszerzenia ligi. W kolejnym sezonie miałoby w niej występować 20 zespołów. Skąd taka liczba? Otóż okazało się, że wiele ośrodków koszykarskich chce wykupić "dziką kartę" i dzięki temu móc grać na zapleczu ekstraklasy. Swoje aspiracje głośno zgłaszały już takie drużyny jak Rosasport Radom, Unia Tarnów czy rezerwy Prokomu Sopot. - Jeśli prezes Ludwiczuk postanowi rozszerzyć stawkę, to kluby nie będą miały nic do powiedzenia - mówi anonimowo jeden ze szkoleniowców.
Decyzja ma zapaść 3 czerwca, w Warszawie. Na zjazd zostali zaproszeni przedstawiciele wszystkich klubów. - Gdyby liga miała grać systemem "każdy z każdym", to do rozegrania byłoby aż 38 spotkań w rundzie zasadniczej. Takie rozwiązanie zostanie mocno oprotestowane. Bardziej realnym wariantem jest stworzenie dwóch grup regionalnych po 10 drużyn, a następnie wyłonienie tych zespołów, które powalczą o awans i utrzymanie - przewiduje Mariusz Niedbalski, trener Big Stara.
Podobnie uważają w Katowicach. - Tylko system z podziałem na grupy ma szanse "przejść". Decydującym czynnikiem jest ekonomia. Większości nie stać, by jeździć tyle po Polsce - dopowiada Mirosław Stawowski, szkoleniowiec AZS-u AWF-u. Nieco inaczej sprawę widzą w MKS-ie. - Powiększenie ligi z pewnością podniosłoby jej atrakcyjność. Sezon trwałby dłużej i nie kończylibyśmy rozgrywek w połowie marca, jak teraz. Oczywiście wszystko ma swoje granice i myślę, że 18 byłoby optymalną liczbą zespołów w lidze - przekonuje Wojciech Wieczorek, trener dąbrowian.
Wróćmy jednak do kwestii rozszerzenia ligi. W kolejnym sezonie miałoby w niej występować 20 zespołów. Skąd taka liczba? Otóż okazało się, że wiele ośrodków koszykarskich chce wykupić "dziką kartę" i dzięki temu móc grać na zapleczu ekstraklasy. Swoje aspiracje głośno zgłaszały już takie drużyny jak Rosasport Radom, Unia Tarnów czy rezerwy Prokomu Sopot. - Jeśli prezes Ludwiczuk postanowi rozszerzyć stawkę, to kluby nie będą miały nic do powiedzenia - mówi anonimowo jeden ze szkoleniowców.
Decyzja ma zapaść 3 czerwca, w Warszawie. Na zjazd zostali zaproszeni przedstawiciele wszystkich klubów. - Gdyby liga miała grać systemem "każdy z każdym", to do rozegrania byłoby aż 38 spotkań w rundzie zasadniczej. Takie rozwiązanie zostanie mocno oprotestowane. Bardziej realnym wariantem jest stworzenie dwóch grup regionalnych po 10 drużyn, a następnie wyłonienie tych zespołów, które powalczą o awans i utrzymanie - przewiduje Mariusz Niedbalski, trener Big Stara.
Podobnie uważają w Katowicach. - Tylko system z podziałem na grupy ma szanse "przejść". Decydującym czynnikiem jest ekonomia. Większości nie stać, by jeździć tyle po Polsce - dopowiada Mirosław Stawowski, szkoleniowiec AZS-u AWF-u. Nieco inaczej sprawę widzą w MKS-ie. - Powiększenie ligi z pewnością podniosłoby jej atrakcyjność. Sezon trwałby dłużej i nie kończylibyśmy rozgrywek w połowie marca, jak teraz. Oczywiście wszystko ma swoje granice i myślę, że 18 byłoby optymalną liczbą zespołów w lidze - przekonuje Wojciech Wieczorek, trener dąbrowian.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów