"Przyzwyczajenie się do mieszkania w tym kraju byłoby niemożliwe"
22.02.2011
Tradycyjnie śniadaniem o 8:00 zainaugurowaliśmy kolejny dzień na tureckim zgrupowaniu. Posileni miejscową strawą udaliśmy się na poranny trening. Całe zajęcia miały charakter rozruchu, bowiem po południu czekał nas mecz w Belek.
Michał Zieliński od wejścia na boisko swym mocnym tembrem głosu obwieszczał, że wraca do zajęć z drużyną. W normalnym treningu są już i Janusz Dziedzic, i Tomasz Owczarek, i Wojciech Szala. Brakowało tylko Bartłomieja Chwalibogowskiego, zmagającego się z lekką infekcją. Poza tym, wszyscy zdrowi i chętni do pracy.
Wyjechaliśmy w kierunku Belek tuż po obiedzie i krótkiej odprawie, by punktualnie o 16:00 rozpocząć mecz. Niestety, ta sztuka się nie udała, bowiem jazda autokarem zajęła więcej czasu niż zakładaliśmy. Dzięki temu, ponownie z okien autobusu mogliśmy "podziwiać" porządek po turecku. Będąc szczerym, takiego bałaganu w okolicach ludzkich siedlisk, w małych gospodarstwach czy po prostu na ulicach jeszcze w życiu nie widziałem. Tego typu obserwacje niosą w sobie pewną zjawiskowość, ale jedno jest pewne - przyzwyczajenie się do mieszkania w tym kraju byłoby dla mnie niemożliwe.
Na drodze do centrum treningowego w Belek musieliśmy zmierzyć się z potwornymi nierównościami drogi, stadem niesfornych krów i obawą o cierpliwość rywali. Na szczęście, spóźnienie wynikające z przeszkód terenowych wyniosło jedynie kwadrans, dlatego relatywnie terminowo rozbrzmiał pierwszy gwizdek meczu z FK Aktobe Lento. W trakcie pierwszej połowy z wicemistrzem Kazachstanu część piłkarzy odbywała intensywne zajęcia wyrównawcze. W tym samym czasie Tomasz Hołota wyprowadził GKS Katowice na prowadzenie w starciu z uczestnikiem kwalifikacji Ligi Mistrzów. W drugiej połowie na murawie pojawił się najsilniejszy skład Aktobe i zobaczyliśmy naprawdę klasowy zespół w akcji. Dość napisać, że nasi przeciwnicy w eliminacjach ostatniej edycji Champions League wyeliminowali Olimpię Rustavi oraz minimalnie ulegli w dwumeczu Hapoelowi Tel Awiw (1-0; 1-3), by w Lidze Europejskiej pokonać u siebie AZ Alkmaar (2-1; porażka na wyjeździe 0-2).
Najważniejszym wnioskiem płynącym z tego meczu jest fakt, że na murawie zaprezentowały się dwie wyrównane i dobrze zorganizowane drużyny. Tym razem przewagę optyczną posiadali jednak rywale, a mecz ostatecznie skończył się rezultatem 2-1 dla Aktobe. Wszyscy podkreślaliśmy, że ten sparing miał kapitalne znaczenie w przygotowaniu zespołu, ponieważ rzadko można zmierzyć się z takimi oponentami. W ośrodku treningowym, gdzie rozgrywaliśmy spotkanie kontrolne, kłębiło się sporo drużyn. Między innymi PFK Sewastopol - z Mariuszem Lewandowskim w składzie, który w "GieKSie" ma spore grono znajomych i kolegów.
Droga powrotna przebiegła bez jakichkolwiek przeciwności losu, natomiast kolacja różniła się od tych spożywanych dotychczas. Maciej Wierzbicki obchodził tego dnia swoje dwudzieste urodziny. Nie obyło się bez tortu i szczerych życzeń dla sympatycznego golkipera. A potem już tylko sen...
Marcin Gabor
Michał Zieliński od wejścia na boisko swym mocnym tembrem głosu obwieszczał, że wraca do zajęć z drużyną. W normalnym treningu są już i Janusz Dziedzic, i Tomasz Owczarek, i Wojciech Szala. Brakowało tylko Bartłomieja Chwalibogowskiego, zmagającego się z lekką infekcją. Poza tym, wszyscy zdrowi i chętni do pracy.
Wyjechaliśmy w kierunku Belek tuż po obiedzie i krótkiej odprawie, by punktualnie o 16:00 rozpocząć mecz. Niestety, ta sztuka się nie udała, bowiem jazda autokarem zajęła więcej czasu niż zakładaliśmy. Dzięki temu, ponownie z okien autobusu mogliśmy "podziwiać" porządek po turecku. Będąc szczerym, takiego bałaganu w okolicach ludzkich siedlisk, w małych gospodarstwach czy po prostu na ulicach jeszcze w życiu nie widziałem. Tego typu obserwacje niosą w sobie pewną zjawiskowość, ale jedno jest pewne - przyzwyczajenie się do mieszkania w tym kraju byłoby dla mnie niemożliwe.
Na drodze do centrum treningowego w Belek musieliśmy zmierzyć się z potwornymi nierównościami drogi, stadem niesfornych krów i obawą o cierpliwość rywali. Na szczęście, spóźnienie wynikające z przeszkód terenowych wyniosło jedynie kwadrans, dlatego relatywnie terminowo rozbrzmiał pierwszy gwizdek meczu z FK Aktobe Lento. W trakcie pierwszej połowy z wicemistrzem Kazachstanu część piłkarzy odbywała intensywne zajęcia wyrównawcze. W tym samym czasie Tomasz Hołota wyprowadził GKS Katowice na prowadzenie w starciu z uczestnikiem kwalifikacji Ligi Mistrzów. W drugiej połowie na murawie pojawił się najsilniejszy skład Aktobe i zobaczyliśmy naprawdę klasowy zespół w akcji. Dość napisać, że nasi przeciwnicy w eliminacjach ostatniej edycji Champions League wyeliminowali Olimpię Rustavi oraz minimalnie ulegli w dwumeczu Hapoelowi Tel Awiw (1-0; 1-3), by w Lidze Europejskiej pokonać u siebie AZ Alkmaar (2-1; porażka na wyjeździe 0-2).
Najważniejszym wnioskiem płynącym z tego meczu jest fakt, że na murawie zaprezentowały się dwie wyrównane i dobrze zorganizowane drużyny. Tym razem przewagę optyczną posiadali jednak rywale, a mecz ostatecznie skończył się rezultatem 2-1 dla Aktobe. Wszyscy podkreślaliśmy, że ten sparing miał kapitalne znaczenie w przygotowaniu zespołu, ponieważ rzadko można zmierzyć się z takimi oponentami. W ośrodku treningowym, gdzie rozgrywaliśmy spotkanie kontrolne, kłębiło się sporo drużyn. Między innymi PFK Sewastopol - z Mariuszem Lewandowskim w składzie, który w "GieKSie" ma spore grono znajomych i kolegów.
Droga powrotna przebiegła bez jakichkolwiek przeciwności losu, natomiast kolacja różniła się od tych spożywanych dotychczas. Maciej Wierzbicki obchodził tego dnia swoje dwudzieste urodziny. Nie obyło się bez tortu i szczerych życzeń dla sympatycznego golkipera. A potem już tylko sen...
Marcin Gabor
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku