Przestarzały stadion i ogromne upały. To czeka na chorzowian w Macedonii

24.07.2012
Już tylko dwa dni dzielą nas od rewanżowego spotkania drugiej rundy eliminacyjnej Ligi Europy, w którym chorzowianie w Macedonii będą bronić zaliczki wypracowanej na Cichej. Łatwo nie będzie.
Chorzowianie muszą przygotować się na ogromne upały. Podczas spotkania rywali chorzowian z zespołem z Malty, w pierwszej rundzie eliminacyjnej, termometry pokazywały ponad 40 stopni Celcjusza. - Grałem już nie raz w takich warunkach. Gdy występowałem w greckiej drużynie AO Xanthi, zdarzało się, że biegaliśmy za piłką przy 43 stopniach. W takich warunkach trzeba bardzo rozsądnie dysponować siłami. Szanować piłkę, a nie gonić za nią niepotrzebnie - mówi jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy zespołu Tomasza Fornalika, Marek Zieńczuk.

Na jakim obiekcie "Niebiescy" powalczą o awans do kolejnej rundy? Na pewno nie będzie to nowoczesny obiekt w Skopje, gdzie mogło by zasiąść 36 tysięcy piłkarskich fanów. Ten stadion zarezerwowano dla innej drużyny z Macedonii, Vardaru, która w środę będzie grała w eliminacjach do Ligi Mistrzów. - To przestarzały obiekt z małymi trybunami. Pomieści tylko trzy tysiąc widzów. Nie jesteśmy zadowoleni z tego, że musimy grać a Kumanovie - mówi przedstawiciel klubu z Macedonii o stadionie, który jest oddalony o około 40 kilometrów od Skopje.

Wicemistrzowie Polski w spokoju przygotowują się do drugiego meczu o stawkę w ostatnim czasie. Trenują też rzuty karne, które w meczach pucharowych często decydują o tym, kto przechodzi dalej. W pierwszym meczu (wygranym przez Ruch 3-1), "jedenastki" nie strzelił Zieńczuk, piłka zatrzymała się na słupku. Pomocnik nie boi si jednak odpowiedzialności i znów jest gotowy podejść do piłki ustawionej na "wapnie".
źródło: SportSlaski.pl/SPORT

Przeczytaj również