Przemysław Pitry: Nie chcę być żadną "torpedą"

10.03.2013
GKS Katowice potyczką z Łódzkim KS-em zainauguruje rundę wiosenną na boiskach I ligi. Jakie nastroje towarzyszą przed pierwszym meczem rundy rewanżowej najskuteczniejszemu zawodnikowi drużyny z Bukowej?
- Nastroje są dobre. Solidnie przepracowaliśmy zimę i jestem pewny, że to będzie owocować w lidze. Mimo problemów, z jakimi zmagaliśmy się ostatnio my i drużyna z Łodzi chcemy to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Trzy punkty będą świetnym prognostykiem na rundę wiosenną, ale na pewno łatwo nie będzie - przyznaje w rozmowie z naszym serwisem Przemysław Pitry, najlepszy jesienią gracz GieKSy.

Spotkanie w Łodzi długo stało pod znakiem zapytania. Na skutek listu wysłanego do PZPN przez jednego z byłych piłkarzy ŁKS, Jacka Kuklisa łódzki klub miał być zawieszony. - To są wewnętrzne problemy ŁKS-u i nas to niespecjalnie elektryzowało. My mamy swoje problemy, z którymi musimy się uporać i na tym się koncentrujemy. Ryzyka, że mecz się nie odbędzie nie ma, więc nie ma o czym gadać - ucina najskuteczniejszy strzelec katowiczan.

Dzięki swojej świetnej postawie w rundzie jesiennej Pitry był określany mianem "Torpedy z Pszczyny". Jesienią ze swojej boiskowej ksywki się śmiał, dziś się od niej odcina. - Nie jestem żadną "Torpedą" i proszę mnie nie tytułować w taki sposób. Piłka nożna to gra zespołowa i ja wcale nie czuję się głównym odpowiedzialnym za strzelanie bramek dla naszej drużyny. Mamy szeroką kadrę i jeśli nie będę strzelał ja, to na pewno będzie to wszystko rozłożone równomiernie i nasza siłą ofensywna nie ucierpi - uspokaja doświadczony zawodnik.

GieKSa zimą pozyskała pięciu nowych zawodników, dzięki czemu ma być drużyną silniejszą niż w rundzie jesiennej. - Dołączyło do nas kilku chłopaków, w głównej mierze bardzo młodych. Prezentują oni duży potencjał i naprawdę są materiałami na dobrych zawodników. Wszystko zweryfikuje jednak liga, bo to jest głównym wykładnikiem. Oceniać kogokolwiek na podstawie sparingów byłoby niedorzeczne - przekonuje Pitry.

W Katowicach próżno dziś szukać głośnych deklaracji na rundę wiosenną. - Nie będziemy żadnego balona pompować. Walczymy przede wszystkim o to, żeby odsunąć się jeszcze bardziej od strefy spadkowej, by móc pograć z większym spokojem i większą pewnością siebie. Może będziemy te cele potem zmieniać, ale póki co chcemy seryjnie punktować, żeby naszą przewagę nad drużynami z dołu sukcesywnie powiększać - puentuje gracz drużyny z Bukowej.
autor: Marcin Ziach

Przeczytaj również