Problemy GieKSy przed meczem z Motorem. "Może to ich obudzi?"

07.05.2010
Paweł Buśkiewicz nie zdążył się wykurować, a Adrian Napierała pauzuje za kartki. Tym sposobem GKS Katowice zagra jutro bez dwójki kluczowych ogniw. Robert Moskal przestrzega przed rywalem.
Mało optymistyczne wieści dopływają z katowickiego obozu przed jutrzejszym spotkaniem z Motorem Lublin. Po pierwsze, na Bukowej mają świeżo w pamięci środową porażkę w sparingu z IV-ligową Polonią Łaziska Górne. - Ale może taka wpadka co poniektórych obudzi? - zastanawia się szkoleniowiec GieKSy, który  - i to wydaje się być dużo większym problemem - nie będzie mógł skorzystać z dwójki podstawowych zawodników.

O tym, że nie zagra Adrian Napierała, ostoja defensywy, wiedziano już wcześniej, bowiem w jego przypadku chodzi o nadmiar żółtych kartek. W klubie długo liczyli natomiast na to, że w pełni sił na starcie z jedenastką z Lublina będzie Paweł Buśkiewicz, który tydzień temu, w pojedynku z Wartą Poznań, doznał kontuzji. Środkowy napastnik GKS-u ostatecznie jednak wykurować się nie zdążył i gotowy będzie najpewniej dopiero na środowe spotkanie z Widzewem Łódź. W tej sytuacji miejsce na szpicy powinien zająć Remigiusz Malicki.

Tymczasem Moskal, mimo że jego drużynie przyjdzie zmierzyć się z zespołem z dna tabeli, przestrzega przed lekceważeniem gości. - Są niezwykle waleczni. Widziałem kilka ich spotkań. Również to z zeszłego tygodnia, z Górnikiem Zabrze. Zawodnicy z Roosevelta co prawda wysoko wygrali, ale w pierwszej połowie to Motor był lepszy - zauważa trener katowiczan. - My musimy pokazać jutro coś zupełnie innego niż z Łaziskami, bo w przeciwnym razie ta rywalizacja może się dla nas źle skończyć. Przede wszystkim trzeba zagrać odważnie do przodu - dodaje.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również