Prezes Ruchu Chorzów miał przygody podczas lotu do Katowic

10.06.2014
Alarm bombowy, samolot z uszkodzonymi przewodami hamulcowymi i szkolenie jak postępować podczas awaryjnego lądowania - wczorajszą podróż z Warszawy do Katowic prezes Dariusz Smagorowicz zapamięta pewnie na długo...
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Sternik Ruchu chciał wrócić z Warszawy do Katowic samolotem. Już na lotnisku Smagorowicz miał przygody bowiem... ogłoszono alarm bombowy. W końcu udało się wygodnie zasiąść w fotelu, jednak nie na długo.

Samolot musiał zawrócić, bo pilot zgłosił problemy techniczne. Mówi się, że awarii uległy przewody hamulcowe. Na szczęście udało się bezpiecznie wylądować. - Wcześniej na pokładzie część pasażerów była szkolona, w jaki sposób postępować podczas awaryjnego lądowania - przyznaje Smagorowicz, który do Katowic ostatecznie pojechał pociągiem.
źródło: SPORT

Przeczytaj również