Prezes PZHL-u zamiast spotkania... porozsyłał listy

07.07.2009
W poniedziałek miało się odbyć spotkanie prezesa Ingielewicza z przedstawicielami klubów PLH. Nie odbyło się, bo sternik związku nie miał czasu i przełożył spotkanie na piątek.
-  Ingielewicz powysyłał pisma do klubów PLH, że może zrezygnować. To po co się za to brał? Narobił brudu takiego, że w całej Polsce o nim głośno. Teraz jest tak bardzo zajęty, że nie może się z nami spotkać. Bardzo nieelegancko się prezes zachowuje. A po co to pismo? Przecież nikt teraz za naszymi plecami nie rzuci się Ingielewiczowi na szyję i będzie za jego racjami. Jest osiem klubów, które wydało swoje stanowisko - powiedział prezes Zagłębia, Adam Bernat.

- Niech prezes  robi dyktaturę, ale niech przekaże milion złotych na 10 klubów, a za mistrza da 100 tysięcy, wtedy rozgrywki mogą się nazywać Polska Liga Hokejowa Ingielewicza. Gdy to zaoferuje, to może wprowadzać swoje zmiany i kluby to zaakceptują. A jak nic nie daje, to dlaczego mamy w jego imię umierać? - zastanawia się prezes Bernat.
źródło: hokej.net

Przeczytaj również