Prezes GKS-u Katowice przyznaje, że klub ma kłopoty finansowe

01.09.2011
- GKS-owi potrzebny jest spokój, a nie nadęty balon. Jestem przekonany, że nasz zespół w końcu zaskoczy - przekonuje Jacek Krysiak. Prezes GKS-u Katowice ustosunkował się też do informacji o długach.
Nie jest tajemnicą, że zaległości wobec niektórych zawodników zbliżają się do czterech miesięcy. Nowi gracze, pozyskani tego lata, przelewów z GKS-u dotąd nie zobaczyli.

- Robimy wszystko, by przezwyciężyć te kłopoty. Chcielibyśmy ustabilizować sytuację, choć nie jest to łatwe, bo przecież problemy mają też kluby z ekstraklasy. Kryzys ogólnoświatowy i nas gdzieś dopadł, bo jest hamulcem do inwestowania środków na sport. Na pewno naszą sytuację poprawi uchwała Rady Miasta (5 września) o objęciu nowego kapitału w spółce. W lipcu uchwała RM zabezpieczyła środki w budżecie w wysokości 1,8 mln złotych - mówi Krysiak w rozmowie z Dziennikiem "Sport".

Kibice oczekują, że klub w tym trudnym momencie finansowo wesprze w końcu Centrozap. Zarzucają, że główny akcjonariusz polega jedynie na miastu. - A to nieprawda, bo jego pomoc jest bardzo istotnym źródłem naszego utrzymania - przekonuje prezes GKS-u.

Minorowe nastroje przy Bukowej wzmaga brak zwycięstw. - Powiem coś, co w kontekście wyników zabrzmi chyba mocno kontrowersyjnie - uważam, że jednak w naszej grze coś drgnęło - stwierdza Krysiak i wskazuje, że drużyna w trzech ostatnich meczach, włącznie z Pucharem Polski, nie straciła gola.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również