Prezes GKS-u Katowice: Centrozap chciał ominąć prawo

11.07.2009
- Każda inwestor jest dla nas lepszy niż Centrozap - uważa Marek Worach, prezes GKS-u Katowice, który ostro krytykuje sposób, w jaki holding chciał przejąć I-ligowca.
Przypomnijmy, w minioną niedzielę, późnym wieczorem, Ireneusz Król, szef Centrozapu, ogłosił na antenie TVP Katowice, że jego firma zrywa toczone od kilku tygodni negocjacje w sprawie zainwestowania w GKS-u Katowice. Dzień potem informowaliśmy, że na Bukową nie wpłynęło w tej sprawie żadne oficjalne pismo. Okazuje się, że - choć minął już niespełna tydzień - takiego dokumentu działacze GKS-u wciąż nie otrzymali!

To każe spoglądać na intencje katowickiej spółki z dużym dystansem. - Nie siedzę w głowach ludzi z Centrozapu i nie wiem, jaki tak naprawdę mieli cel. Rozbudzili nadzieje kibiców, pertraktowali z piłkarzami, a potem zaczęli z nami grać nie fair - mówi Marek Worach. "Sternik" GieKSy daje dowody na - jak twierdzi - nie do końca czyste zamiary niedoszłego inwestora.

- Spółka akcyjna GKS Katowice SA została założona bez naszej zgody - a nawet więcej - wbrew naszej woli. Ów podmiot oczekiwał, że będziemy z nim rozmawiać. W ubiegłą środę Centrozap oświadczył, że oczekuje aż klub padnie i wtedy przejmie nas, skupując długi - wyjaśnia Worach, posądzającym tym samym byłego już partnera w rozmowach o działania omijające prawo.

Jaką jednak władze GieKSy mają pewność, że temat Józefa Jędrucha nie okaże się swoistą powtórką z rozrywki? - W tym przypadku mówimy już o partnerstwie, a nie sytuacji, kiedy to Stowarzyszenie Sympatyków Klubu GKS Katowice jest traktowane jak śmieć. Każdy inwestor jest dla nas lepszy niż Centrozap - podkreśla prezes katowickiego klubu.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również