PP: Tychy - Polonia 7-1. "Pokazali, gdzie nasze miejsce"

06.09.2009
- Chwała chłopakom za walkę. Dla I-ligowca, zremisować 3. tercję w Tychach, to nie lada sztuka - powiedział Mariusz Puzio, trener Polonii Bytom, po przegranym meczu w Pucharze Polski z GKS-em.
Zanim doszło do wspomnianej bezbramkowej tercji tyszanie w ciągu nieco ponad pół godziny rozstrzygnęli losy spotkania. Worek z bramkami został dosyć szybko rozwiązany. Autorem pierwszego trafienia był Paciga, który w sumie trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Odpowiedź gości była dosyć zaskakująca. Belica wykorzystał sytuację sam na sam gdy jego zespół grał w osłabieniu. Ten zryw był jedynym, na jaki stać było Polonię w tym pojedynku. Bytomianie nie potrafili zagrozić bramce strzeżonej przez Witka, który zastępował chorego Sobeckiego, nawet w podwójnej przewadze.

- GKS pokazał nam miejsce w szeregu. Po wczorajszym ligowym meczu, grając tylko na trzy piątki, czuliśmy spore zmęczenie. Uważam jednak, że była to dla nas bardzo dobra lekcja. Szczególnie przydatna dla naszych młodych zawodników, którzy mogli zmierzyć się z przeciwnikiem w najwyższej półki - powiedział Puzio.

Potyczka była dobrym przetarciem nie tylko dla Polonistów, ale również Adama Bagińskiego, który po dłuższej przerwie, spowodowanej kontuzją kolana, wrócił do gry. - Cieszę się, że w końcu mogłem "powąchać lód". Powoli łapię formę i na ligę powinienem być już w pełni gotowy - nie krył zadowolenia napastnik tyszan, któremu niewiele zabrakło, aby zdobyć nawet gola.

- Nie był to wcale sparing, co może sugerować wynik. Wyszliśmy w skoncentrowani i graliśmy z pełną dyscypliną taktyczną. Rywale, dopóki im starczało sił, stawiali opór. Wraz z narastającym zmęczeniem, popełniali coraz więcej niewymuszonych błędów, które udało się wykorzystać - podsumował szkoleniowiec gospodarzy, Jan Vavrecka.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również