PP: Stoczniowiec - Tychy 0-1 k.

30.12.2009
Tyski GKS zapisał się na kartach historii polskiego hokeja. Po raz trzeci z rzędu zdobył Puchar Polski i otrzymał go na własność. Jedyna bramka padła dopiero w serii rzutów karnych!
Przez ostatnie dwa lata trofeum gościło w Tychach. Puchar jest przechodni, dlatego przed rozstrzygającym meczem nie było pewne, czy pozostanie na Śląsku. Wygrana ze Stoczniowcem Gdańsk sprawiła, że trafi tam już na zawsze! - Wpisaliśmy się do historii. Jako pierwsza drużyna otrzymaliśmy puchar na własność - nie kryje zadowolenia Karol Pawlik, dyrektor tyszan. Jak na finał przystało, emocji nie zabrakło aż do ostatniego gwizdka. - Mecz był bardzo zacięty. Jedni i drudzy dali z siebie wszystko - mówi Pawlik.

Pojedynek zakończył się, rzadko spotykanym w tej dyscyplinie, bezbramkowym wynikiem. - Główna w tym zasługa golkiperów. Są to obecnie dwaj najlepsi bramkarze w kraju - komplementuje działacz GKS-u. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne. W próbie nerwów górą byli tyszanie. Robin Bacul, Tomasz Proszkiewicz oraz Piotr Sarnik wykonali zadanie bezbłędnie. - Nieczęsto się zdarza, aby wszystkie karne zostały trafione. Strzelający ma w takiej sytuacji niewiele szans, dlatego chwała chłopakom - potwierdza dyrektor.

Początek konfrontacji nie był jednak udany. Już w 4 minucie Sebastian Gonera, za rzucenie przeciwnika na bandę, otrzymał karę meczu i musiał zjechać do szatni. - O dziwo, to wpłynęło mobilizująco na resztę zespołu. Chłopcy wyzwolili dodatkową energię i jedność w zespole - twierdzi Pawlik. Dodatkowym atutem gospodarzy był ogłuszający doping ponad trzytysięcznej publiczności. To nie przestraszyło przyjezdnych. Tyszanie udowodnili, że stać ich na walkę o najwyższe cele. - W ostatnim czasie krążyły rożne opinie na temat GKS-u. Dzisiaj zawodnicy pokazali, że tworzą zgrany monolit i są zespołem o wielkich umiejętnościach - uważa dyrektor.

Hokeistów czeka teraz długa podróż znad morza. - Przed nami sporo kilometrów, ale myślę, że z pucharem na pokładzie miną nam one szybko. Jutro Sylwester. Rozjedziemy się do domów, aby w rodzinnym gronie świętować ten sukces - cieszy się Pawlik. Zawodnicy mają teraz chwilę na odpoczynek. Nie będzie ona jednak zbyt długa, gdyż w najbliższą niedzielę czeka ich ligowy pojedynek z Zagłębiem Sosnowiec.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również