PP: Stoczniowiec - Naprzód 3-4 d. Puchar Polski zostanie na Śląsku!

29.12.2009
- Kibice czekali na śląski finał. Dobrze, że tak się stało - Mariusz Jastrzębski, napastnik Naprzodu, nie krył zadowolenia po tym, jak w dogrywce zapewnił zwycięstwo janowian nad Stoczniowcem.
Stoczniowiec ostatni raz na Śląsku gościł przed podziałem na grupy mocniejszą i słabszą. Przyjezdni właśnie kosztem Naprzodu w ostatniej kolejce wypadli poza "szóstkę". - Gdańszczanie mieli coś do udowodnienia. Szczególnie nam. Wyszli bardzo ambitnie, ale koniec końców pokazaliśmy, że  zasłużenie wywalczyliśmy awans - uśmiechał się Łukasz Elżbieciak, który również chciał się pokazać. - Nie otrzymałem szansy gry od początku. Przez to wyszedłem z podwójną mobilizacją - dodał młodszy z rodu Elżbieciaków, który doprowadził do dogrywki.

Starszy również był w formie. Bronił czasem w niewiarygodnych sytuacjach. - Dzięki temu byliśmy cały czas w grze. Gdyby wcześniej puścił kilka bramek, to byłoby po zawodach - chwalił Michała jego brat.

To właśnie o brak wykorzystania dogodnych sytuacji miał pretensje do swoich hokeistów Andrzej Słowakiewicz. - Przegraliśmy na własne życzenie. Niestety, zawiedli kluczowi zawodnicy. Takie okazje trzeba wykańczać - kręcił głową opiekun Stoczniowca.

Zimną krew zachował za to w dogrywce Mariusz Jastrzębski kończąc zespołową akcję, która zapewniła katowiczanom finał. - Zasługa przede wszystkim kolegów, którzy szybko wjechali do tercji. Wyłożyli mi "gumę" i nie pozostało mi nic innego jak trafić do siatki - opisywał decydujący moment spotkania 24-latek. - Druga odsłona była katastrofalna. Dobrze, że później wpadło to, co miało wpaść - podsumował Marek Kaszowski, drugi trener Naprzodu.

Dzięki wygranej janowian mamy pewność, że Puchar Polski przynajmniej na rok pozostanie na Śląsku, gdyż w drugim półfinale zmierzą się GKS Tychy i JKH Jastrzębie.

autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również