PP: GKS Tychy - Naprzód 4-2. Okazałe trofeum i 50 tysięcy dla GKS-u
30.12.2009
Początek premierowej odsłony to badanie się obu drużyn. Pierwszą groźną akcje przeprowadził GKS, ale strzał Woźnicy obronił Elżbieciak. To, co nie udało się tyszanom w pierwszej minucie, powiodło się trzy minuty później. Dwójkową akcję Bacul-Paciga celnym strzałem zakończył ten drugi. Naprzód od momentu straty bramki próbował zagrozić gospodarzom, przejmując inicjatywę na lodzie. To jednak rywale grając z przewagą zamknęli przyjezdnych i podwyższyli wynik.
Druga tercja diametralnie różniła się od poprzedniej. Naprzód od razu rzucił się na GKS, chcąc zdobyć bramkę kontaktową. Dopiął swego po niespełna półtorej minucie. Po zdobyciu gola janowianie chcąc doprowadzić do remisu, praktycznie cały czas przebywali pod bramką Sobeckiego. Gra zaostrzyła się, a tyszanie próbowali udowodnić swoją wyższość w sposób, który nie ma nic wspólnego z hokejem (stąd kara meczu dla Wołkowicza). Po tej sytuacji oba zespoły wróciły do dobrej i skutecznej gry, czego efektem był gol dla gości. Ostatnie sekundy należały ponownie do GKS-u, a kibiców uszczęśliwił Proszkiewicz.
Na początku trzeciej tercji wyborne sytuacje na podwyższenie wyniku w zespole obrońcy trofeum mieli Bacul i Jakes, ale obaj przegrali pojedynek z bramkarzem rywala. Po jednej z kontr faulowany był Proszkiewicz i sędzia nie miał wątpliwości, dyktując rzut karny dla tyszan. Próbę nerwów w tej sytuacji wygrał Elżbieciak. Nie pocieszony był Parzyszkiem, lecz to właśnie on wkrótce wpisał się na listę strzelców. Czwarte trafienie zapewniło końcowy sukces. GKS Tychy dzięki temu zwycięstwu otrzymał Puchar Polski i 50 tysięcy złotych nagrody.
Druga tercja diametralnie różniła się od poprzedniej. Naprzód od razu rzucił się na GKS, chcąc zdobyć bramkę kontaktową. Dopiął swego po niespełna półtorej minucie. Po zdobyciu gola janowianie chcąc doprowadzić do remisu, praktycznie cały czas przebywali pod bramką Sobeckiego. Gra zaostrzyła się, a tyszanie próbowali udowodnić swoją wyższość w sposób, który nie ma nic wspólnego z hokejem (stąd kara meczu dla Wołkowicza). Po tej sytuacji oba zespoły wróciły do dobrej i skutecznej gry, czego efektem był gol dla gości. Ostatnie sekundy należały ponownie do GKS-u, a kibiców uszczęśliwił Proszkiewicz.
Na początku trzeciej tercji wyborne sytuacje na podwyższenie wyniku w zespole obrońcy trofeum mieli Bacul i Jakes, ale obaj przegrali pojedynek z bramkarzem rywala. Po jednej z kontr faulowany był Proszkiewicz i sędzia nie miał wątpliwości, dyktując rzut karny dla tyszan. Próbę nerwów w tej sytuacji wygrał Elżbieciak. Nie pocieszony był Parzyszkiem, lecz to właśnie on wkrótce wpisał się na listę strzelców. Czwarte trafienie zapewniło końcowy sukces. GKS Tychy dzięki temu zwycięstwu otrzymał Puchar Polski i 50 tysięcy złotych nagrody.
Polecane
Polska Hokej Liga