Powrót Sarana już w styczniu nabrał realnych kształtów
13.11.2009
Zabieg, polegający na wszczepieniu implantu w miejsce zerwania więzadeł, został przeprowadzony w piątek, tydzień temu, w klinice w Poznaniu. - Wszystko poszło zgodnie z planem i rokowania są dobre. Jeśli rehabilitacja będzie przebiegać pomyślnie, to istnieje szansa, że na parkiecie pojawię się już w styczniu - z zadowoleniem podkreśla Michał Saran, skrzydłowy KKS-u Tychy. Przez dwa najbliższe tygodnie zawodnik będzie przebywał w domu, ćwicząc samemu. Później będzie już odbywał zabiegi w specjalistycznym punkcie, ale jego miejsce nie jest jeszcze znane.
- Jestem już po zmianie opatrunku i rana goi się bardzo dobrze. Co najważniejsze, tuż po zabiegu nie odczuwałem jakichś dużych dolegliwości bólowych. A różnie z tym bywa. Równolegle ze mną identyczną operację miała jeszcze jedna osoba i ona zdecydowanie bardziej cierpiała - wyjaśnia 29-letni koszykarz. Choć w Tychach zdążano już zakontraktować kolejnego niskiego skrzydłowego, Krzysztofa Mielczarka, to jednak nadal mocno liczą na Sarana. - Najważniejsze będzie, by ułożyć sobie to wszystko w głowie. Jeśli nie będę czuł strachu, to szybko powinienem wrócić do normalnej dyspozycji - zapewnia.
- Jestem już po zmianie opatrunku i rana goi się bardzo dobrze. Co najważniejsze, tuż po zabiegu nie odczuwałem jakichś dużych dolegliwości bólowych. A różnie z tym bywa. Równolegle ze mną identyczną operację miała jeszcze jedna osoba i ona zdecydowanie bardziej cierpiała - wyjaśnia 29-letni koszykarz. Choć w Tychach zdążano już zakontraktować kolejnego niskiego skrzydłowego, Krzysztofa Mielczarka, to jednak nadal mocno liczą na Sarana. - Najważniejsze będzie, by ułożyć sobie to wszystko w głowie. Jeśli nie będę czuł strachu, to szybko powinienem wrócić do normalnej dyspozycji - zapewnia.
Polecane
Koszykówka