"Powiedzieliśmy sobie, że trzeba pokazać GieKSie, jak jesteśmy mocni"
02.11.2009
Nawet kibice Kluczborka przecierają oczy ze zdumienia. Bo tego, że MKS nie przegra pięciu spotkań z rzędu, a przy tym nie straci ani jednego gola, dosłownie nikt się nie spodziewał. Piłkarze Grzegorza Kowalskiego to prawdziwa rewelacja ostatnich tygodni I ligi. - Zapłaciliśmy frycowe i już nikogo się nie boimy - zapewnia Waldemar Sobota, lider beniaminka. A zwycięstwo na stadionie w Katowicach każe mu wierzyć mu na słowo. Tym bardziej, że aż do wczoraj szczytem marzeń dla drużyn, które przyjeżdżały na Bukową, był podział punktów.
- Przed pierwszym gwizdkiem trener przypomniał nam, że gospodarze na własnym obiekcie w tym sezonie jeszcze nie przegrali, a my powiedzieliśmy sobie: "Trzeba pokazać GieKSie, jak jesteśmy mocni. Kiedy, jeśli nie teraz?". Do tego pojedynku byliśmy zresztą świetnie przygotowani. Choć, szczerze mówiąc, i tak bardzo obawiałem się Bartosza Iwana. Tymczasem skończyło się na tym, że nie zagrał wcale jakiegoś wielkiego meczu - zauważa Sobota.
Wielka w tym zasługa obrońców MKS-u. - Poprzedni rywale dawali chyba graczom GKS-u trochę za dużo swobody. My tego błędu nie popełniliśmy. Trzymaliśmy się ich bardzo blisko - wskazuje 22-latek i zapowiada, że... - Następny mecz zagramy na jeszcze większym żywiole. I możemy tylko żałować, że nie prezentujemy się tak od samego początku zmagań. Gdybyśmy nie przespali kilku pierwszych kolejek, to dzisiaj bylibyśmy nawet i w górnej części tabeli - przekonuje napastnik. A tak, Kluczbork ma ledwie punkt przewagi nad strefą spadkową.
- Przed pierwszym gwizdkiem trener przypomniał nam, że gospodarze na własnym obiekcie w tym sezonie jeszcze nie przegrali, a my powiedzieliśmy sobie: "Trzeba pokazać GieKSie, jak jesteśmy mocni. Kiedy, jeśli nie teraz?". Do tego pojedynku byliśmy zresztą świetnie przygotowani. Choć, szczerze mówiąc, i tak bardzo obawiałem się Bartosza Iwana. Tymczasem skończyło się na tym, że nie zagrał wcale jakiegoś wielkiego meczu - zauważa Sobota.
Wielka w tym zasługa obrońców MKS-u. - Poprzedni rywale dawali chyba graczom GKS-u trochę za dużo swobody. My tego błędu nie popełniliśmy. Trzymaliśmy się ich bardzo blisko - wskazuje 22-latek i zapowiada, że... - Następny mecz zagramy na jeszcze większym żywiole. I możemy tylko żałować, że nie prezentujemy się tak od samego początku zmagań. Gdybyśmy nie przespali kilku pierwszych kolejek, to dzisiaj bylibyśmy nawet i w górnej części tabeli - przekonuje napastnik. A tak, Kluczbork ma ledwie punkt przewagi nad strefą spadkową.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku