"Potraktowali mnie niepoważnie. Chciałem zostać w Tychach"
06.11.2010
- Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie powrót do rodzinnego miasta. Działacze zapewniali, że będziemy walczyć o ekstraklasę i są na to środki finansowe. Niestety, rzeczywistość okazała się inna - rozkłada ręce. Ale kwestie problemów finansowych nie były jedynym powodem, dla którego podjął decyzję o powrocie do Tarnobrzegu.
- Chciałem pozostać w zespole. Jestem kawalerem i byłby w stanie wyżyć przez kilka miesięcy za minimalną kwotę. Zostałem jednak potraktowany niepoważnie przez niektóre osoby związane z klubem. Uważały one, że symuluję kontuzję i nie chcę pomóc drużynie w sytuacji, gdy brakuje pieniędzy. Tylko że ja mam problem ze ścięgnem Achillesa i do treningów na pełnych obrotach będę mógł wrócić najwcześniej za 2-3 tygodnie. Dodam, że za leczenie płacę sam - zaznacza Barycz. I nie ukrywa: - Żałuję, że przyszedłem do Tychów.
- Chciałem pozostać w zespole. Jestem kawalerem i byłby w stanie wyżyć przez kilka miesięcy za minimalną kwotę. Zostałem jednak potraktowany niepoważnie przez niektóre osoby związane z klubem. Uważały one, że symuluję kontuzję i nie chcę pomóc drużynie w sytuacji, gdy brakuje pieniędzy. Tylko że ja mam problem ze ścięgnem Achillesa i do treningów na pełnych obrotach będę mógł wrócić najwcześniej za 2-3 tygodnie. Dodam, że za leczenie płacę sam - zaznacza Barycz. I nie ukrywa: - Żałuję, że przyszedłem do Tychów.
Polecane
Koszykówka