Poobijani tyszanie

24.11.2008
Tyski GKS zwyciężył we wczorajszym meczu z Naprzodem Janów, ale radość po spotkaniu była połowiczna. Wicemistrz Polski wygraną okupił dwiema kontuzjami.
W dwudziestej szóstej minucie pojedynku Michał Garbocz upadł na lód. Z pomocą kolegów opuścił taflę. Uraz był na tyle poważny, że hokeista powędrował przedwcześnie do szatni. Prawdopodobną przyczyną było skręcenie stawu skokowego. - Michał dzisiaj idzie do lekarza i będziemy wiedzieć coś więcej o jego urazie. Pewne jest, że w najbliższym meczu nie zagra. Miejmy nadzieję, że to nic poważnego i szybko powróci do gry - mówi Karol Pawlik, dyrektor tyszan.

- Gramy coraz lepiej. Można zauważyć zrozumienie pomiędzy naszymi poszczególnymi „piątkami”. Docieramy się z każdym spotkaniem, dlatego szkoda, że kolejne kontuzje pokrzyżują dalsze zgrywanie się naszych formacji - smuci się Piotr Sarnik, tyski napastnik.

W trzeciej odsłonie doszło do jeszcze groźniej wyglądającej sytuacji. Tomasz Proszkiewicz został trafiony krążkiem w twarz. Upadł na taflę i z rozciętym czołem zjechał do boksu. - Wyglądało to dość poważnie. Krew się polała, ale na szczęście wszystko jest w porządku. Jest rana na czole, jednak nie wymagało to szycia i myślę, że wszystko będzie dobrze - dodaje Pawlik.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również