Pomocnik GKS-u Katowice: Trener jeszcze nigdy nie był tak wkurzony

06.02.2010
GieKSa trzeci raz z rzędu straciła w meczu trzy gole! Co więcej, znów po stałych fragmentach gry i w końcówkach. - Trener zastanawiał się, czy w ogóle jest sens to omawiać - mówi Gabriel Nowak.
- Spokojnie, to przecież tylko sparingi - powie ktoś. O spokój jednak trudno, skoro gołym okiem widać, że GKS Katowice ma naprawdę poważny problem. Jest nim postawa zespołu w obronie... W spotkaniu z II-ligowym Górnikiem Polkowice katowiczanie po raz kolejny nie stanowili w tyłach monolitu. Co gorsza, znowu tracili gole po stałych fragmentach gry. W tym meczu przytrafiły się im takie dwa. Wszystkie trzy padły natomiast po uderzeniach głową!

Nic dziwnego, że po ostatnim gwizdku Robert Moskal nie krył nerwów. - Trener jeszcze nigdy nie był tak wkurzony. Zastanawiał się nawet, czy jest w ogóle sens omawiać ten pojedynek - przyznaje Gabriel Nowak. O co szkoleniowiec miał do drużyny największe pretensje? - Na przykład o to, że kryjąc strefą, jesteśmy za daleko od "swoich" zawodników. Efekt jest taki, że rywal stoi niepilnowany, dokłada tylko głowę i pada bramka - wskazuje pomocnik GieKSy.

Niestety, zbyt wiele dobrego nie można też powiedzieć o ofensywie GKS-u. Dzisiaj wystarczyło tylko na trafienie Dziółki, który dołożył nogę po rzucie wolnym Plewni. - To było zdecydowanie jedno z naszych najsłabszych spotkań w ostatnim czasie. Jakie widziałem w nim pozytywy? Wiadomo, mecz to zawsze najlepsza jednostka treningowa... - mówi Nowak.

Dodajmy, że to treningów zespół wróci w poniedziałek. Jutro Moskal zarządził dzień wolnego.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również