Pomocnik GieKSy: Nigdy nie miałem się za jakiegoś "talenta"
07.11.2013
25-latek debiutował w ekstraklasie osiem lat temu, a dziś ma w niej na koncie tylko 21 występów. Zmarnowany talent? - Ja mam duży dystans do siebie. Nigdy nie uważałem się za "talenta". Przejście z III-ligowego Hutnika Kraków do ekstraklasowego Górnika w wieku 17 lat traktowałem jako "ciągnięcie za uszy" przez Marka Koźmińskiego, wówczas właściciela zabrzańskiego klubu. To był jeden z wariantów oszczędnościowych w jego wykonaniu. Ale 17-latek nie mógł rządzić w ekstraklasie. Mógł się co najwyżej uczyć - wspomina "Gonzo".
Później rozpoczęła się tułaczka po całej Polsce, jednak Goncerz odżył dopiero na Śląsku pod okiem Adama Nawałki. Po ostatnich dwóch bramkach ze Stomilem powiedział: "Przypominam się, trenerze". - To był oczywiście żart. Ale faktem jest, że współpracę z nim wspominam wspaniale. Treningi może i trwały po trzy godziny, powtarzaliśmy niektóre czynności do znudzenia, ale że przynosiło to efekty na boisku, człowiek doświadczał autentycznej radości z tego wysiłku. Zresztą sam trener mówił wówczas, że wycisnął z nas maksa. Ja grałem u niego bardzo regularnie, więc... "przypominam się trenerze". Zawsze uważnie słuchałem jego słów. Trafiały do mnie w szatni GieKSy - mówi Goncerz dziennikowi "Sport".
Co ciekawe, pomocnik katowiczan jest jednym z nielicznych zawodników, którzy mieli okazję w ostatnich latach pracować z Waldemarem Fornalikiem i Adamem Nawałką. - Fakt. Z Waldemarem Fornalikiem spotkałem się w Ruchu. Dostałem od niego "bilet" do Młodej Ekstraklasy, ale nie mam o to żalu. Przegrałem rywalizację z Wojciechem Grzybem i Marcinem Zającem, uznanymi zawodnikami w lidze. To żadna ujma - kończy Grzegorz Goncerz.
Później rozpoczęła się tułaczka po całej Polsce, jednak Goncerz odżył dopiero na Śląsku pod okiem Adama Nawałki. Po ostatnich dwóch bramkach ze Stomilem powiedział: "Przypominam się, trenerze". - To był oczywiście żart. Ale faktem jest, że współpracę z nim wspominam wspaniale. Treningi może i trwały po trzy godziny, powtarzaliśmy niektóre czynności do znudzenia, ale że przynosiło to efekty na boisku, człowiek doświadczał autentycznej radości z tego wysiłku. Zresztą sam trener mówił wówczas, że wycisnął z nas maksa. Ja grałem u niego bardzo regularnie, więc... "przypominam się trenerze". Zawsze uważnie słuchałem jego słów. Trafiały do mnie w szatni GieKSy - mówi Goncerz dziennikowi "Sport".
Co ciekawe, pomocnik katowiczan jest jednym z nielicznych zawodników, którzy mieli okazję w ostatnich latach pracować z Waldemarem Fornalikiem i Adamem Nawałką. - Fakt. Z Waldemarem Fornalikiem spotkałem się w Ruchu. Dostałem od niego "bilet" do Młodej Ekstraklasy, ale nie mam o to żalu. Przegrałem rywalizację z Wojciechem Grzybem i Marcinem Zającem, uznanymi zawodnikami w lidze. To żadna ujma - kończy Grzegorz Goncerz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku