Polski Związek Koszykówki nie słucha argumentów Big Stara

05.03.2009
Big Star przegrał wyjazdowe spotkanie z ŁKS-em i tym samym mocno skomplikował sobie sytuację w tabeli. Szanse na zajęcie 1. lokaty są już tylko matematyczne. O 2. miejsce tyszan będzie czekał ciężki bój z Polonią 2011.
Podopieczni Tomasza Służałka zagrali jedno ze słabszych spotkań w sezonie i przegrali różnicą aż 23 punktów, co jest najwyższą porażką w bieżących rozgrywkach. - Na parkiecie w Łodzi zaprezentowaliśmy się słabo. Nie potrafiliśmy sobie poradzić ze strefą, którą zastosowali koszykarze ŁKS-u. Najgorsza w naszym wykonaniu była trzecia kwarta - wyjaśnia Łukasz Pacocha, rozgrywający Big Stara.

Katem tyszan okazał się Grzegorz Mordzak, który zanotował na swoim koncie 23 "oczka", w tym 4-krotnie trafiając zza linii 6,25 m. - To nie Mordzak z nami wygrał. On pełnił tylko rolę egzekutora. Bardzo dobrze prezentowali się jego koledzy, którzy wypracowywali mu doskonałe pozycje do oddawania rzutów - tłumaczy Pacocha.

Spotkanie, nietypowo, odbyło się we wtorek. Przyczyną przełożenia potyczki był udział pierwszego trenera ŁKS-u, Radosława Czerniaka, w Pojedynku Gigantów, w którym to pełnił rolę asystenta Mulego Katzurina. - Brak mi słów, by nazwać tę sytuację. My, jako klub, nie wyraziliśmy zgody na przełożenie tego meczu. Nas jednak się nie słucha, ważniejsze są interesy PZKosz-u. Oczywiście kolejne spotkanie z naszym udziałem też zostało przeniesione (Polonia 2011 Warszawa bierze udział w finałach mistrzostw Polski juniorów starszych, które są rozgrywane do niedzieli - przyp. red.) bez naszej zgody - ze złością mówi Służałek.  - Po to zostały ustalone terminy poszczególnych kolejek, by były respektowane - dodaje.

Spotkanie z drużyną z Warszawy odbędzie się dopiero w przyszłą środę. - To dla nas kluczowy mecz. Niestety, potem musimy udać się do Jeleniej Góry, a tam również konieczne jest zwycięstwo. Te argumenty jednak nie trafiają do władz związku - mówi szkoleniowiec Big Stara. - Dodatkowo, przez zmiany w kalendarzu został zaburzony mikrocykl treningowy - dopowiada Służałek. Również zawodnicy nie są zadowoleni z takiego obrotu sprawy.  - Nie jest to dla nas komfortowa sytuacja, ale nie zamierzamy się poddawać. Walczymy do końca o jak najlepszą lokatę - kończy Pacocha.
 
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również