Polska - Włochy 2-4. Koniec marzeń o awansie do elity

16.04.2009
Polacy ulegli Włochom w czwartej kolejce spotkań Mistrzostw Świata Dywizji I, grupy B. Ta porażka definitywnie pozbawiła szans biało-czerwonych na awans. Gra naszej reprezentacji mogła się podobać tylko w pierwszej tercji.
Polacy przystąpili do potyczki z nożem na gardle, bowiem by zachować szanse na awans, musieli spotkanie z Włochami wygrać. Pierwsze akcje należały do gości, jednak ekipa Petera Ekrotha szybko opanowała nerwy i przeszła do natarcia. Początkowe próby były nieśmiałe, jednak wkrótce na indywidualną akcję zdecydował się Łopuski i to okazało się doskonałym posunięciem. Napastnik Cracovii wywalczył krążek w środkowej części lodowiska i na pełnej szybkości minął dwóch rywali.  W sytuacji sam na sam nie dał szans Trogustowi. - Udało mi się przedrzeć przez zasieki obronne rywala, a sam strzał był już tylko formalnością - skomentował szczęśliwy strzelec gola.

Nasza reprezentacja na tym nie poprzestała. Kolejne ataki przynosiły łatwe sytuacje podbramkowe, jednak strzały były niedokładne i włoski bramkarz bez problemów je bronił. To niestety było wszystko, na co było stać Polaków. Druga tercja to całkowita dominacja hokeistów z Półwyspu Apenińskiego. Nasi rywale wyrównali już w trzeciej sekundzie rozgrywanej przewagi, gdy Ansoldi wygrał wznowienie, a skutecznym strzałem z niebieskiej popisał się Borgatello. Biało - czerwoni zostali zepchnięci do głębokiej defensywy. Mimo wszystko udało im się wyjść obronną ręką z sytuacji, gdy grali w podwójnym osłabieniu.  Prowadzenie przyjezdnym uderzeniem spod bandy dał Ramoser. W tej sytuacji nie najlepiej zachował się Radziszewski, któremu krążek przeleciał obok parkanu.

W ostatniej odsłonie, to z kolei Polacy stanęli przed okazją wykorzystania przewagi pięciu na trzech. Niestety, po raz kolejny nasi zawodnicy zawiedli w tym elemencie. Niedługo potem karę meczu otrzymał Borzęcki, za atak na twarz rywala. Ta sytuacja spowodowała, że gospodarze przez pięć minut musieli grać w osłabieniu co znacznie zredukowało szanse na wyrównanie. Co gorsza, Ramoser strzelił trzecią bramkę i definitywnie rozwiał nadzieje biało-czerwonych na zwycięstwo. Trener Ekroth próbował jeszcze odmienić losy i wprowadził do gry szóstego zawodnika. To szybko wykorzystali Włosi i strzelili do pustej bramki. Szwedzki szkoleniowiec nadal jednak nie wprowadzał bramkarza na lód i to pozwoliło strzelić drugiego gola przez Kolusza.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również