Polska - Francja - 2-0. Udany powrót na Jastor polskiej reprezentacji. Asysta gracza GKS-u

31.08.2011
Polska reprezentacja po raz drugi pokonała drużynę Francji. Udane występy zaliczyli Mateusz Danieluk, Maciej Urbanowicz i Grzegorz Pasiut, który asystował przy bramce.

W porównaniu do wczorajszego meczu trener naszej reprezentacji zdecydował się na dokonanie trzech zmian w składzie. W bramce Krzysztofa Zborowskiego zastąpił Przemysław Odrobny. W składzie zabrakło także dwóch zawodników Aksam Unii Oświęcim: Patryka Noworyty oraz Damiana Piotrowicza.

Początkowe minuty rewanżowego meczu należały do Polaków, którzy szybciej grali krążkiem w strefie obronnej gości. Kombinacyjna gra od razu przełożyła się na groźne akcję bramkowe i przyniosła pierwszą bramkę dla Polaków, a jej strzelcem podobnie jak wczoraj był Tomasz Malasiński. Po zdobyciu gola biało-czerwoni wciąż utrzymywali krążek w strefie ataku gości, grając przez pewien czas z przewagą dwóch zawodników nie potrafili pokonać francuskiego bramkarza. W końcowych sekundach Patryk Wajda próbował zaskoczyć bramkarza trójkolorowych, ale wynik nie uległ zmianie.

Drugą tercje goście rozpoczęli z animuszem chcąc jak najszybciej doprowadzić do remisu, jednak bardzo dobrze w naszej bramce spisywał się Odrobny. Polacy z rzadka przebywali pod bramką przeciwników, ale jeśli to już się udawało to szczęścia przy strzałach zabrakło m. in Maciejowi Urbanowiczowi czy Leszkowi Laszkiewiczowi. W środkowej części drugiej tercji gra wyrównała się, obie drużyny dążyły do przejęcia krążka w strefie neutralnej. Po jednej z takich „przebitek” krążek za bramką przejął Dziubiński nagrał przed bramkę do Marcina Kolusza, a ten pokonał bramkarza francuskiego. Chwilę potem okazję na podwyższenie wyniku miał Urbanowicz po akcji ze swoim klubowym kolegą z Jastrzębia Mateuszem Danielukiem, ale do szczęścia zabrakło niewiele

Ostatnie dwadzieścia minut lepiej rozpoczęli gospodarze, aktywni byli Danieluk z Urbanowiczem. To właśnie po dwójkowej akcji tych zawodników Polacy byli bliscy strzelenia na 3-0 jednak Francuzi mogą dziękować swojemu bramkarzowi, że uchronił swój zespół od straty bramki. Ostatnie 8 minut to gra cios za cios goście podobnie jak wczoraj próbowali odwrócić losy meczu, ale po raz kolejny bardzo pewnie w defensywie spisywali się nasi reprezentanci. W międzyczasie dobrą sytuację na strzelenie bramki miała formacja z braćmi Laszkiewiczami, ale strzał Leszka dobrze wybronił Florian Hardy. Na ponad dwie minuty przed zakończeniem spotkania trener gości zdecydował się na grę bez bramkarza, ale ten manewr nie przyniósł rezultatu. Tak, więc to był udany powrót polskich hokeistów na lodowisko w Jastrzębiu po sześcioletniej przerwie.

 

autor: Andrzej Czekaj

Przeczytaj również