Polonia walczy o przetrwanie
22.02.2009
Bytomska Polonia stoi przed bardzo trudnym zadaniem. Przegrała pierwsze dwa mecze i rywalom potrzebne są jeszcze dwie wygrane, aby pozostać w Ekstralidze. Dziś trzeci pojedynek, który praktycznie zadecyduje o losach rywalizacji. - Nie mamy innego wyjścia jak zwyciężyć i złapać kontakt. W przypadku przegranej będziemy jedną nogą w I lidze. Szanse na utrzymanie będą wtedy minimalne - mówi Wojciech Matczak, trener bytomian.
Największym problemem "Polonistów" jest bardzo nierówna gra przez całe trzy tercje. Potrafią wspiąć się na wyżyny i pokazać przeciwnikowi, że mogą grać dobrze w hokeja, jednak takich przebłysków jest bardzo niewiele. - Tak naprawdę gramy tylko kilka minut w meczu. W tym sporcie trzeba walczyć od początku do końca. Nie można robić sobie przestoju, bo rywal od razu to wykorzysta. Momentami gramy dobrze, ale to za mało by wygrywać. Tu nie wystarczą chwilowe zrywy. Trzeba dawać z siebie wszystko przez cały mecz - tłumaczy szkoleniowiec.
Kolejną przeszkodą bytomian w odnoszeniu zwycięstw są liczne kary. - Za dużo jest tych przewinień. Tam gdzie powinniśmy się ratować faulem, to tego brakuje. A tam gdzie można tego uniknąć, bezmyślnie lądujemy na przymusowym odpoczynku - ubolewa Matczak. - Zawodnicy muszą chyba trzy razy leżeć na deskach, żeby wreszcie się obudzić i zrozumieć, o co walczą. Do niektórych jeszcze chyba nie dotarło i nie zdają sobie z tego sprawy - dodaje.
Jeden z najbardziej utytułowanych polskich szkoleniowców wierzy w swoich podopiecznych i uważa, że mimo dwóch niekorzystnych wyników, nadal jest szansa na utrzymanie. - Po tych porażkach sytuacja mocno się skomplikowała. Kiedyś jednak już udało mi się wybronić w play-off z takiego rezultatu i mam nadzieję, że historia się powtórzy - kończy optymistycznie Matczak.
Największym problemem "Polonistów" jest bardzo nierówna gra przez całe trzy tercje. Potrafią wspiąć się na wyżyny i pokazać przeciwnikowi, że mogą grać dobrze w hokeja, jednak takich przebłysków jest bardzo niewiele. - Tak naprawdę gramy tylko kilka minut w meczu. W tym sporcie trzeba walczyć od początku do końca. Nie można robić sobie przestoju, bo rywal od razu to wykorzysta. Momentami gramy dobrze, ale to za mało by wygrywać. Tu nie wystarczą chwilowe zrywy. Trzeba dawać z siebie wszystko przez cały mecz - tłumaczy szkoleniowiec.
Kolejną przeszkodą bytomian w odnoszeniu zwycięstw są liczne kary. - Za dużo jest tych przewinień. Tam gdzie powinniśmy się ratować faulem, to tego brakuje. A tam gdzie można tego uniknąć, bezmyślnie lądujemy na przymusowym odpoczynku - ubolewa Matczak. - Zawodnicy muszą chyba trzy razy leżeć na deskach, żeby wreszcie się obudzić i zrozumieć, o co walczą. Do niektórych jeszcze chyba nie dotarło i nie zdają sobie z tego sprawy - dodaje.
Jeden z najbardziej utytułowanych polskich szkoleniowców wierzy w swoich podopiecznych i uważa, że mimo dwóch niekorzystnych wyników, nadal jest szansa na utrzymanie. - Po tych porażkach sytuacja mocno się skomplikowała. Kiedyś jednak już udało mi się wybronić w play-off z takiego rezultatu i mam nadzieję, że historia się powtórzy - kończy optymistycznie Matczak.
Polecane
Polska Hokej Liga