Polonia - Toruń 1-5
11.01.2009
Spotkanie rozpoczęło się od kary meczu dla napastnika Polonii, Bomby. - Przeciwnik pchnął mnie na bandę. Rzuciłem rękawice na lód, aby otrzeć się z krwi, która zalała mi twarz i dostałem karę. Zdenerwowałem się i zdaniem sędziego za niesportowe zachowanie otrzymałem kolejną. Nie dość, że miałem rozcięty policzek, to jeszcze zostałem wykluczony z gry - tłumaczył zawodnik.
Gospodarze dzięki trafieniu Jasickiego schodzili na pierwszą przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Zawodnicy pozostali jednak zbyt długo myślami w szatni i chwilę po wznowieniu kolejnej odsłony rywale zdołali wyrównać. Goście wykorzystali również liczebną przewagę i wynik się odwrócił. Polonia mogła doprowadzić do remisu, ale nie potrafiła wykorzystać faktu, że na ławce kar przebywało jednocześnie dwóch przeciwników.
Po kolejnej zmianie stron, bytomianie rzucili się do odrabiania strat. Bliski szczęścia był Szydło, ale przegrał pojedynek oko w oko z Plaskiewiczem. Miejscowi niesieni dopingiem swoich kibiców chwilami zamykali przyjezdnych w tercji obronnej, ale nic z tego nie wynikało. Wręcz przeciwnie. To torunianie zdobywali kolejne bramki i wysoka porażka Polonii była nieunikniona.
Oprócz sporych emocji na tafli mogliśmy je ujrzeć także w boksie Torunia. Fiński trener, Tolvanen, tak mocno protestował przeciwko decyzjom sędziego, że w końcu został odesłany na trybuny oraz otrzymał karę meczu.
Głos trenerów
[b]Wojciech Matczak[/b] (trener Polonii): Cały czas powtarza się ten sam scenariusz. Gdy wszystko jest dobrze i prowadzimy, nagle coś się zacina i wszystko się sypie. Jak do tego wszystkiego nie potrafimy wykorzystać podwójnej przewagi, to nie ma szans na wygraną.
[b]Andrzej Masewicz [/b](II trener Torunia): Początki mamy fatalne. Nie możemy się rozkręcić. Dopiero jak się zapala czerwona latarnia chłopaki zaczynają grać. Wystąpiliśmy tylko z trzema piątkami, dlatego trzeba się cieszyć z dobrej postawy całego zespołu.[b]
[/b]
Gospodarze dzięki trafieniu Jasickiego schodzili na pierwszą przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Zawodnicy pozostali jednak zbyt długo myślami w szatni i chwilę po wznowieniu kolejnej odsłony rywale zdołali wyrównać. Goście wykorzystali również liczebną przewagę i wynik się odwrócił. Polonia mogła doprowadzić do remisu, ale nie potrafiła wykorzystać faktu, że na ławce kar przebywało jednocześnie dwóch przeciwników.
Po kolejnej zmianie stron, bytomianie rzucili się do odrabiania strat. Bliski szczęścia był Szydło, ale przegrał pojedynek oko w oko z Plaskiewiczem. Miejscowi niesieni dopingiem swoich kibiców chwilami zamykali przyjezdnych w tercji obronnej, ale nic z tego nie wynikało. Wręcz przeciwnie. To torunianie zdobywali kolejne bramki i wysoka porażka Polonii była nieunikniona.
Oprócz sporych emocji na tafli mogliśmy je ujrzeć także w boksie Torunia. Fiński trener, Tolvanen, tak mocno protestował przeciwko decyzjom sędziego, że w końcu został odesłany na trybuny oraz otrzymał karę meczu.
Głos trenerów
[b]Wojciech Matczak[/b] (trener Polonii): Cały czas powtarza się ten sam scenariusz. Gdy wszystko jest dobrze i prowadzimy, nagle coś się zacina i wszystko się sypie. Jak do tego wszystkiego nie potrafimy wykorzystać podwójnej przewagi, to nie ma szans na wygraną.
[b]Andrzej Masewicz [/b](II trener Torunia): Początki mamy fatalne. Nie możemy się rozkręcić. Dopiero jak się zapala czerwona latarnia chłopaki zaczynają grać. Wystąpiliśmy tylko z trzema piątkami, dlatego trzeba się cieszyć z dobrej postawy całego zespołu.[b]
[/b]
Polecane
Polska Hokej Liga