Polonia - Sanok 2-6

09.01.2009
Mimo dwukrotnego prowadzenia, po serii nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, bytomska Polonia wysoko poległa na własnym terenie z KH Sanok.
Pojedynek pomiędzy najsłabszymi drużynami w lidze rozpoczął się bardzo szczęśliwie dla miejscowych. Po strzale Mermera słupek uratował polonistów, a po jednej z pierwszych akcji zdołali wyjść na prowadzenie. Strzelcem okazał się debiutujący w ich barwach Słowak Belica. - Dobrze wkomponował się w zespół. Pokazał kilka bardzo ciekawych zagrań, a po jego podaniach powinny paść kolejne gole. Szkoda tylko, że partnerzy nie potrafili z tego skorzystać - komplementował zawodnika Wojciech Matczak, trener bytomian.

Na tym jednak limit szczęścia został wyczerpany. Gospodarze nie wykorzystali kluczowego momentu przy stanie 2-1, gdy grali w podwójnej przewadze. Zaczęły się prawdziwe kłopoty. Głównym ich sprawcą okazał się Novak. Napastnik z Sanoka był bardzo skuteczny i trzykrotnie zdołał umieścić krążek w siatce.

Poloniści byli podłamani faktem kontuzji Lundina, swojego podstawowego bramkarza, a przyjezdni skrzętnie to wykorzystali. Najlepszy zawodnik zespołu w sezonie zasadniczym ucierpiał po jednym ze strzałów. Krążek trafił go w szyję i hokeista z grymasem na twarzy zjechał do szatni. Między słupki stanął Strzelecki, który w tych rozgrywkach nie miał wiele okazji do występów. Nie do końca jeszcze rozgrzany, został zaskoczony i goście cieszyli się z kolejnego gola.

W poczynania miejscowych wkradł się niepotrzebny chaos, przez co nie potrafili skonstruować zbyt wielu składnych akcji. Przyjezdni za to grali konsekwentnie do samego końca i zdołali powiększyć prowadzenie. W ostatniej odsłonie na listę strzelców wpisali się jeszcze Milan oraz Hruby.


Pod szatniami

[b]Michal Belica[/b] (napastnik Polonii): Wynik odzwierciedla naszą postawę. Zagraliśmy słabo i ponieśliśmy dotkliwą porażkę. Najważniejsze będą jednak ostateczne mecze. Koniec wieńczy dzieło, dlatego wszystko przed nami.

[b]Artur Zieliński [/b](obrońca Sanoka): W końcu się przełamaliśmy. Po czterech porażkach zdołaliśmy się podnieść i wysoko wygrać. To powinno pozytywnie wpłynąć na naszą psychikę.


Głos trenerów

[b]Wojciech Matczak [/b](trener Polonii): Nam strzelać nie kazano. Tak można by opisać ten mecz. W szatni ustaliliśmy sobie jak mamy grać, ale nic z tego nie wyszło. Niepotrzebna nerwowość sprawiała, że popełniliśmy sporo błędów. Do tego kontuzja Lundina i niestety wszystko się posypało.

[b]Lubos Rohaczik [/b](trener Sanoka): Zmieniliśmy system gry i to powoli przynosi efekt. Zawodnicy prezentują postawę, jakiej od nich oczekuję. Wygrana jest bardzo ważna, bo po serii porażek potrzebowaliśmy takiego zrywu.[b]
[/b]
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również