Polonia - Sanok 2-4: Waleczni bytomianie polegli w końcówce

11.10.2013
Hokeiści Polonii wciąż muszą czekać na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Dziś minimalnie lepsza okazała się drużyna z Sanoka, która szalę zwycięstwa przechyliła w ostatniej fazie meczu.
Pierwsza tercja była bliźniaczo podobna do ostatniego spotkania w Bytomiu z Cracovią. Początek to wymiana ciosów, z której górą wychodzili obydwaj bramkarze. W 4 minucie pierwszą świetną akcję lewą stroną przeprowadzili gospodarze, jednak strzał zatrzymał się w rękawicy bramkarza z Sanoka. Goście z upływem czasu coraz mocniej dochodzili do głosu i w 10 minucie objęli prowadzenie po zamieszaniu pod bramką bytomian, gdzie stoicki spokój zachował Chwedoruk.

Cztery minuty później na potężne uderzenie ze środka w kierunku bramki Sanoka zdecydował się Strużyk a krążek po interwencji Murraya o mało co nie wpadł do bramki. Kiedy wydawało się, że siły ponownie się wyrównały, w 16 minucie Vozdecki zaskoczył bytomską defensywę i ustalił wynik pierwszej tercji.

Druga odsłona gry to zdecydowanie najlepsza tercja bytomian w sezonie. Podopieczni Miroslava Ihnaczaka z animuszem ruszyli do odrabiania strat. W 29 minucie Branislav Fabry po indywidualnej akcji z lewej strony trafił w słupek. Sześć minut później, bytomska ,,stodoła” mogła w końcu krzyknąć z radości. Świetnie lewą stroną popędził Stasiewicz, huknął ile sił, jego strzał sparował przed siebie Murray a wracający krążek z powietrza kijem do bramki skierował inicjator akcji. Poloniści poszli za ciosem i bliski wyrównania dwie minuty później był Stoklasa, jednak tym razem Murray nie wypuścił krążka z rękawicy.

Dosłownie minutę później swoje pierwsze trafienie w debiucie zaliczył Drew Akins. Amerykanin po świetnej akcji Kłaczyńskiego, pewnie przy słupku wyrównał stan meczu. Po drugiej tercji był zatem remis i na trybunach zacierano ręce z wiarą w pierwsze zwycięstwo w sezonie.

Na widowisko w trzeciej tercji, absolutnie narzekać nie można było. Od początku obydwie drużyny starały się zdobyć prowadzenie. W 44 minucie w świetnej sytuacji znalazł się Kłaczyński po podaniu z prawej strony, jednak  z bliskiej odległości trafił w bramkarza z Sanoka. Goście odpowiedzieli akcją dwóch na jednego, lecz kapitalną podwójną interwencją popisał się Witkowski.

Decydująca była kara dla Polonii w 51 minucie meczu. Drużyna gości w tym okresie gry zdominowała Polonistów, raz za razem nękając Witkowskiego. Dopięli swego w 53 minucie, kiedy to z prawej strony między nogami golkipera z Bytomia krążek do siatki posłał ponownie Vozdecki. Polonia chwilę później miała grę w przewadze, lecz nie potrafiła równie umiejętnie jej wykorzystać. Gdy wszyscy czekali na wyrównanie, po niegroźnym zagraniu Urbana, Witkowski chcący złapać krążek przepuścił go między nogami a zawodnik gości, Petr Sinagl ustalił wynik meczu na 2-4.
źródło: Sportslaski.pl
autor: Rafał Rymarz

Przeczytaj również