Polonia - Jastrzębie 2-3k: Wicemistrz Polski lepszy po rzutach karnych
13.10.2013
Starcie drużyn, które zajmują odpowiednio ostatnie i pierwsze miejsce w statystyce oddawanych strzałów rozpoczęło się od zmasowanych ataków Polonii, których głód zwycięstwa wyraźnie zmotywował do szybkiego objęcia prowadzenia. Bytomianie atakowali z animuszem, jednak świetnie spisywał się bramkarz wicemistrzów Polski a kontrataki zespołu z Jastrzębia, sprawiły sporo kłopotów obronie zespołu Miroslava Ihnaczaka. Gospodarze dopięli jednak swego w 7. minucie. Krążek spadł pod kij znajdującego się z lewej strony pod bandą Salamona, ten bez namysłu huknął w światło bramki a krążek zatrzepotał w siatce, zupełnie zaskakując golkipera gości. Prowadzenie rozjuszyło bytomian jeszcze bardziej. Chwilę później strzałem spod niebieskiej linii o mało co wyniku nie podwyższył Stoklasa. Drużyna Jastrzębia była wyraźnie zaskoczona i oszołomiona przebiegiem wydarzeń na tafli.
W 11. minucie widzowie dostali dobitny dowód, że starły się ze sobą najostrzej grające zespoły w lidze. Pędzący lewą stroną Branislav Fabry został powstrzymany przy bandzie tuż za niebieską linią a gdy upadał, kijem rozbił jedną z szyb zabezpieczających, co spowodowało prawie dziesięć minut przerwy. Po usunięciu szkła z lodu i naprawieniu usterki, końcówka pierwszej tercji nieco się wyrównała, w ostatnich sekundach, w trakcie gry w przewadze uderzał jeszcze Fabry, jednak wynik nie uległ zmianie.
Drugą odsłonę gry lepiej rozpoczęli goście, jednak świetnie tego dnia dysponowany był golkiper Polonii, Tomasz Witkowski. W 25. minucie gry po niezwykle mocnym uderzeniu zawodnika z Jastrzębia zatrzęsła się bramka Polonistów a do oceny sytuacji czy uznać remis, potrzebna była analiza video, która wykazała jednak, że krążek linii nie przekroczył. Trzy minuty później zawodnicy wicemistrza Polski wyszli we dwóch na bramkarza z Bytomia i mimo stuprocentowej okazji, nie zdołali skierować krążka do siatki. Niestety minutę później karygodny błąd popełniła bytomska defensywa a skrzętnie wykorzystał to Kapica, który bez mrugnięcia okiem wyrównał stan meczu.
Bytomianie najwyraźniej potrzebowali ,,dzwona”, bo od tego momentu zyskiwali przewagę na tafli. W 32. minucie Fabry po kapitalnym podaniu Strużyka stanął ,,oko w oko” ze Slipcenko, jednak trafił w nogę golkipera gości. Gdy wydawało się, że po 40 minutach gry utrzyma się remis, kapitalną okazję wyprowadzili Stoklasa i Luchnikov, który w sytuacji sam na sam zamarkował strzał, myląc bramkarza i podał do Stoklasy, któremu pozostało wepchnąć krążek do pustej bramki.
Trzecia tercja wyraźnie przez większość czasu odstawała poziomem od dwóch poprzednich. Widownię przebudził dopiero w 47. minucie McIntosh, który popędził prawą stroną tafli i w sytuacji dwóch na bramkarza, podał do nadjeżdżającego z lewej strony zawodnika gospodarzy, niestety krążek znalazł się poza bramką. Trzy minuty później świeżo co z kary zszedł Patryk Kogut, który zza niebieskiej linii kapitalnie uderzył na krótki róg, końcówkę kija dołożył jeszcze Urbanowicz, czym zmylił Witkowskiego i ponownie wyrównał stan meczu. W końcówce na ławkę kar powędrował Branislav Fabry fundując swojej drużynie nerwowe chwile. Mimo naporu gości, mecz w regulaminowym czasie gry zakończył się remisem.
W dogrywce znaczną przewagę zyskali goście, jednak nie potrafili udokumentować swojej dominacji i kwestię dodatkowego punktu, miały rozstrzygnąć rzuty karne. W nich, lepsi okazali się goście, którym zwycięstwo zapewnił Urbanowicz, wykorzystując karnego w ostatniej, trzeciej serii. Zawodnicy Polonii ani razu nie potrafili pokonać Slipcenki, pudłowali odpowiednio Salamon, Luchnikov i Akins.
W 11. minucie widzowie dostali dobitny dowód, że starły się ze sobą najostrzej grające zespoły w lidze. Pędzący lewą stroną Branislav Fabry został powstrzymany przy bandzie tuż za niebieską linią a gdy upadał, kijem rozbił jedną z szyb zabezpieczających, co spowodowało prawie dziesięć minut przerwy. Po usunięciu szkła z lodu i naprawieniu usterki, końcówka pierwszej tercji nieco się wyrównała, w ostatnich sekundach, w trakcie gry w przewadze uderzał jeszcze Fabry, jednak wynik nie uległ zmianie.
Drugą odsłonę gry lepiej rozpoczęli goście, jednak świetnie tego dnia dysponowany był golkiper Polonii, Tomasz Witkowski. W 25. minucie gry po niezwykle mocnym uderzeniu zawodnika z Jastrzębia zatrzęsła się bramka Polonistów a do oceny sytuacji czy uznać remis, potrzebna była analiza video, która wykazała jednak, że krążek linii nie przekroczył. Trzy minuty później zawodnicy wicemistrza Polski wyszli we dwóch na bramkarza z Bytomia i mimo stuprocentowej okazji, nie zdołali skierować krążka do siatki. Niestety minutę później karygodny błąd popełniła bytomska defensywa a skrzętnie wykorzystał to Kapica, który bez mrugnięcia okiem wyrównał stan meczu.
Bytomianie najwyraźniej potrzebowali ,,dzwona”, bo od tego momentu zyskiwali przewagę na tafli. W 32. minucie Fabry po kapitalnym podaniu Strużyka stanął ,,oko w oko” ze Slipcenko, jednak trafił w nogę golkipera gości. Gdy wydawało się, że po 40 minutach gry utrzyma się remis, kapitalną okazję wyprowadzili Stoklasa i Luchnikov, który w sytuacji sam na sam zamarkował strzał, myląc bramkarza i podał do Stoklasy, któremu pozostało wepchnąć krążek do pustej bramki.
Trzecia tercja wyraźnie przez większość czasu odstawała poziomem od dwóch poprzednich. Widownię przebudził dopiero w 47. minucie McIntosh, który popędził prawą stroną tafli i w sytuacji dwóch na bramkarza, podał do nadjeżdżającego z lewej strony zawodnika gospodarzy, niestety krążek znalazł się poza bramką. Trzy minuty później świeżo co z kary zszedł Patryk Kogut, który zza niebieskiej linii kapitalnie uderzył na krótki róg, końcówkę kija dołożył jeszcze Urbanowicz, czym zmylił Witkowskiego i ponownie wyrównał stan meczu. W końcówce na ławkę kar powędrował Branislav Fabry fundując swojej drużynie nerwowe chwile. Mimo naporu gości, mecz w regulaminowym czasie gry zakończył się remisem.
W dogrywce znaczną przewagę zyskali goście, jednak nie potrafili udokumentować swojej dominacji i kwestię dodatkowego punktu, miały rozstrzygnąć rzuty karne. W nich, lepsi okazali się goście, którym zwycięstwo zapewnił Urbanowicz, wykorzystując karnego w ostatniej, trzeciej serii. Zawodnicy Polonii ani razu nie potrafili pokonać Slipcenki, pudłowali odpowiednio Salamon, Luchnikov i Akins.
Polecane
Polska Hokej Liga