Pogoń - Katowice 3-4. Cud w Szczecinie! Ktoś jeszcze w nich wątpi?

18.11.2010
Niebywała końcówka GKS-u Katowice! Na pięć minut przed końcem Pogoń pewnie prowadziła, ale determinacja zespołu Wojciecha Stawowego sprawiła, że trzy punkty jadą na Bukową!
Piłkarze GKS-u imponują strzelecką formą. Przed tygodniem wbili pięć bramek Flocie Świnoujście, dzisiaj bramkarza Pogoni Szczecin pokonali czterokrotnie. A właściwie... pięciokrotnie. Jednak przy trafieniu Michała Zielińskiego z samego początku meczu sędzia Michał Mularczyk dopatrzył się spalonego, dość wątpliwego dodajmy. Kilkanaście minut później nie było już wątpliwości. Po dośrodkowaniu z prawej strony piłkę przyjął Przemysław Pitry i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Radosława Janukiewicza.

Goście nie cieszyli się długo z prowadzenia. Minutę później Andrzeja Wiśniewskiego głową pokonał Bartosz Ława, który trafił do siatki także chwilę po przerwie. Po godzinie gry wydawało się, że jest już po meczu. W polu karnym Mikołaja Lebedyńskiego faulował bramkarz GieKSy, a karnego wykorzystał były zawodnik Piasta Gliwice, Piotr Petasz.

GieKSa gra jednak do końca. Gdy kibice Pogoni świętowali trzy punkty, bramkę kontaktową zdobył Bartosz Karwan. Jest to pierwsze trafienie wychowanka GKS-u Tychy po powrocie do Katowic. Tuż przed końcem regulaminowego czasu, w polu karnym gospodarzy faulowany był Rafał Sadowski. "Jedenastkę" na gola dającego remis zamienił Janusz Dziedzic.

W doliczonym czasie gry padła kolejna bramka dla zespołu z Katowic. W ogromnym zamieszaniu podbramkowym głową do siatki trafił Gabriel Nowak. Trzeba przyznać, że "miał nosa" trener Wojciech Stawowy, który wpuścił na boisko 24-latka zaledwie kilka minut wcześniej. Wiedza Artura Płatka na temat GKS-u okazała się zbyt mała.
źródło: gieksa.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również