Podhale - Zagłębie 2-3. Odrodzili się jak feniks z popiołów

28.01.2011
Rozpoczęli bardzo mizernie, oddali pole Podhalu, ale potem wzięli się do roboty. Świetna końcówka drugiej tercji sprawiał, że Zagłębie wygrało i w efekcie zmniejszyło stratę do gospodarzy do dwóch punktów.
Goście z Sosnowca wyszli na ten mecz lekko spięci, oddając od początku inicjatywę gospodarzom. Ci praktycznie cały czas niepokoili młodego bramkarza gości i tylko dzięki jego świetnej postawie Zagłębie nie przegrywało już na początku spotkania różnicą kilku bramek. Nic dziwnego, że przyjezdni woleliby jak najszybciej zapomnieć o tej części meczu. Nie wychodziło im praktycznie nic, do tego częste wizyty na ławce kar dopełniały ich niemoc. Najlepszą okazje do zdobycia bramki miał były zawodnik Zagłębia - Milan Baranyk, ale Tomasz Dzwonek nie dał się zaskoczyć.

Przerwa nie wpłynęła demobilizująco na Podhale. Jego zawodnicy wyszli na lód jeszcze bardziej naładowani pozytywną energią. Akcje gospodarzy były szybkie, przemyślane i przyniosły pożądany efekt. Kelly Czuy wraz z Jarosławem Różańskim przeprowadzili kombinacyjną akcje zakończoną skutecznym strzałem Kanadyjczyka.

Goście widząc, że żarty trzeba odłożyć na bok, od tego momentu zaczęli stwarzać groźniejsze sytuacje. Napór Zagłębia w końcu się opłacił. Zaledwie w ciągu minuty gry w podwójnej przewadze goście najpierw doprowadzili do remisu, by po wygraniu wznowienia wyjść na prowadzenie. Wszystko działo się na minutę przed zakończeniem drugiej tercji, więc Podhale oszołomione tymi ciosami nie miało możliwości, aby odpowiedzieć.

W ostatniej tercji ponownie dał o sobie znać najlepszy strzelec w zespole Zagłębia - Marcin Kozłowski, który z zimną krwią wykorzystuje kontrę i błędy w obronie Podhalan. Kiedy wydawało się, że goście spokojnie zmierzają po zwycięstwo, gospodarze na sześć minut przed końcem meczu strzelili kontaktowego gola. Trener "Szarotek" postawił wszystko na jedną kartę, zdejmując bramkarza. Nie przyniosło to jednak efektu i Zagłębie wiozło z Nowego Targu pełną pulę.
źródło: SportSlaski.pl / hokej.net

Przeczytaj również