Podhale - Tychy 3-2

25.02.2009
W drodze do finału, GKS przegrał w Nowym Targu. Tyszanie po raz drugi ulegli tamtejszemu Podhalu i sytuacja wicemistrza robi się niewesoła.
Głównym powodem wczorajszej przegranej tyszan była spora liczba kar. GKS wyciągnął z tego wnioski i grał zdecydowanie mniej agresywnie. Jednak Bakrlik nie wziął sobie słów trenera do serca. Już na początku meczu został przez sędziego odesłany na przymusowy odpoczynek, a w późniejszej fazie otrzymał dodatkowe 10 minut za niesportowe zachowanie.

Grający w przewadze gospodarze, coraz częściej zagrażali bramce strzeżonej przez Sobeckiego. Gruszka dwukrotnie próbował zaskoczyć golkipera gości, ale nie zdołał umieścić krążka w siatce. Sztuka ta, udała się 19-letniemu Bryniczce, dla którego było to pierwsze trafienie w rozgrywkach PLH. - Straciliśmy bramkę po kontrataku 2 na 1. Szkoda tego gola, bo pierwsza tercja była wyrównana - żałował Arkadiusz Sobecki, bramkarz przyjezdnych.

Trener "szarotek” od początku sezonu stawia na młodzież i przynosi to efekt. Młody atak Podhala wcale nie przestraszył się bardziej doświadczonego rywala. Kolejnym z pokolenia młokosów, który wpisał się na listę strzelców był Dziubiński, a bliski szczęścia był również Malasiński.

Po drugiej wizycie w szatni, tyszanie rzucili się do odrabiania strat. Najpierw Bacul wystawił krążek Pacidze, a następnie sam zdołał pokonać Zborowskiego. Jednak w samej końcówce dużą niefrasobliwością wykazał się Garbocz. W bezmyślny sposób sfaulował przeciwnika i otrzymał karę. Miejscowi natychmiast wykorzystali grę w przewadze i ponownie wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do ostatniej syreny.[b]
[/b]
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również