Pod lupą KKS Tychy. Kto zachwycił, kto rozczarował?
31.12.2009
Komentarz
Mariusz Niedbalski (trener KKS-u): Od samego początku mieliśmy świadomość o co gramy. Początek nie był łatwy, tym bardziej że kontuzji doznali Michał Saran, Marcin Salamonik i Paweł Olczak. W końcowej fazie rundy mogę być już jednak zadowolony z tego, co prezentował zespół. Gdy wróci Saran (jego powrót jest planowany pod koniec stycznia - przyp. red.), to drużyna powinna jeszcze lepiej funkcjonować. Szkoda porażek w Tarnobrzegu i Stargardzie Szczecińskim. Wówczas nasz bilans mógłby wyglądać zdecydowanie lepiej. Chcemy zakończyć rundę zasadniczą w pierwszej "dwójce".
Plusy
Brak nerwowych ruchów. Zespół został w sporym stopniu przebudowany i nowy trener potrzebował czasu, by wszystko poukładać na nowo. Wprawdzie nie wszyscy sprowadzeni zawodnicy okazali się wzmocnieniami, to jednak ruchy transferowe już w trakcie sezonu (przyjście Michała Sarana i powrót Krzysztofa Mielczarka) okazały się trafnymi decyzjami. Po stronie zysków można również zaliczyć postawę Tomasza Bzdyry, który pod wodzą Mariusza Niedbalskiego rozgrywa bez wątpienia swój najlepszy sezon w karierze.
Minusy
Takie porażki jak w Białymstoku, czy też u siebie z Sokołem Łańcut, nie mogą się przytrafiać zespołowi, który celuje w awans do ekstraklasy. Szczególnie boli ta pierwsza, bo do tego meczu Żubry miały na koncie zero zwycięstw. Przyczyn owych wpadek można się przede wszystkim doszukiwać w dużych wahaniach formy, jakie prezentował zespół. Gdy zostały wyeliminowane, KKS w drugiej części pierwszej rundy wrócił na właściwe tory.
Najlepszy zawodnik
Podobnie jak i w roku ubiegłym, palmę pierwszeństwa dzierży Łukasz Pacocha. Z 15 rozegranych spotkań przez KKS, w 10 z nich był najlepszym strzelcem drużyny. Co więcej rzucający obrońca potrafi przy tym obsługiwać także kolegów. Zmiana pozycji pozwoliła mu na większy komfort gry w ataku. "Paci" nie musi już wyprowadzać piłki i może się skupiać na wypracowywaniu sobie pozycji do rzutów. W meczu w Gdyni Pacocha zdobył aż 36 punktów.
Najlepszy mecz
KKS Tychy - MKS Dąbrowa Górnicza (84-76). To było przełomowy mecz dla tyszan. Od tego momentu rozpoczęła się ich passa spotkań bez porażki, która trwa do teraz. Póki co, licznik zatrzymał się na liczbie cztery. Przed tą kluczową potyczką był jeszcze mecz w ramach rozgrywek Pucharu Polski, w którym to KKS uległ po dogrywce grającemu w ekstraklasie PBG Basket Poznań. Szkoda, bo do sensacji brakowało niewiele. O niepowodzeniu szybko zapomniano, pokonując lidera rozgrywek. Oprócz Pacochy, dobre zawody zagrali Bzdyra i Mielczarek. Po raz kolejny w prestiżowej rywalizacji górą okazali się tyszanie.
Rozczarowanie
O ile przyjście Kamila Nowaka i Marcina Salamonika można zdecydowanie określić po stronie zysków, o tyle Tomasz Deja i Marcin Malcherczyk nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Efekt? Obu zawodników nie ma już w klubie, ale powoduje to, że w Tychach brakuje ludzi do gry, szczególnie "pod deską". Wydaje się więc, że jeśli KKS chce w tym roku wywalczyć awans, to sprowadzenie wysokiego koszykarza jest nieodzowne. Rozmowy trwają i istnieje szansa na to, że do 15 stycznia (koniec okienka transferowego) poznany nazwisko ewentualnego wzmocnienia.
Mariusz Niedbalski (trener KKS-u): Od samego początku mieliśmy świadomość o co gramy. Początek nie był łatwy, tym bardziej że kontuzji doznali Michał Saran, Marcin Salamonik i Paweł Olczak. W końcowej fazie rundy mogę być już jednak zadowolony z tego, co prezentował zespół. Gdy wróci Saran (jego powrót jest planowany pod koniec stycznia - przyp. red.), to drużyna powinna jeszcze lepiej funkcjonować. Szkoda porażek w Tarnobrzegu i Stargardzie Szczecińskim. Wówczas nasz bilans mógłby wyglądać zdecydowanie lepiej. Chcemy zakończyć rundę zasadniczą w pierwszej "dwójce".
Plusy
Brak nerwowych ruchów. Zespół został w sporym stopniu przebudowany i nowy trener potrzebował czasu, by wszystko poukładać na nowo. Wprawdzie nie wszyscy sprowadzeni zawodnicy okazali się wzmocnieniami, to jednak ruchy transferowe już w trakcie sezonu (przyjście Michała Sarana i powrót Krzysztofa Mielczarka) okazały się trafnymi decyzjami. Po stronie zysków można również zaliczyć postawę Tomasza Bzdyry, który pod wodzą Mariusza Niedbalskiego rozgrywa bez wątpienia swój najlepszy sezon w karierze.
Minusy
Takie porażki jak w Białymstoku, czy też u siebie z Sokołem Łańcut, nie mogą się przytrafiać zespołowi, który celuje w awans do ekstraklasy. Szczególnie boli ta pierwsza, bo do tego meczu Żubry miały na koncie zero zwycięstw. Przyczyn owych wpadek można się przede wszystkim doszukiwać w dużych wahaniach formy, jakie prezentował zespół. Gdy zostały wyeliminowane, KKS w drugiej części pierwszej rundy wrócił na właściwe tory.
Najlepszy zawodnik
Podobnie jak i w roku ubiegłym, palmę pierwszeństwa dzierży Łukasz Pacocha. Z 15 rozegranych spotkań przez KKS, w 10 z nich był najlepszym strzelcem drużyny. Co więcej rzucający obrońca potrafi przy tym obsługiwać także kolegów. Zmiana pozycji pozwoliła mu na większy komfort gry w ataku. "Paci" nie musi już wyprowadzać piłki i może się skupiać na wypracowywaniu sobie pozycji do rzutów. W meczu w Gdyni Pacocha zdobył aż 36 punktów.
Najlepszy mecz
KKS Tychy - MKS Dąbrowa Górnicza (84-76). To było przełomowy mecz dla tyszan. Od tego momentu rozpoczęła się ich passa spotkań bez porażki, która trwa do teraz. Póki co, licznik zatrzymał się na liczbie cztery. Przed tą kluczową potyczką był jeszcze mecz w ramach rozgrywek Pucharu Polski, w którym to KKS uległ po dogrywce grającemu w ekstraklasie PBG Basket Poznań. Szkoda, bo do sensacji brakowało niewiele. O niepowodzeniu szybko zapomniano, pokonując lidera rozgrywek. Oprócz Pacochy, dobre zawody zagrali Bzdyra i Mielczarek. Po raz kolejny w prestiżowej rywalizacji górą okazali się tyszanie.
Rozczarowanie
O ile przyjście Kamila Nowaka i Marcina Salamonika można zdecydowanie określić po stronie zysków, o tyle Tomasz Deja i Marcin Malcherczyk nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Efekt? Obu zawodników nie ma już w klubie, ale powoduje to, że w Tychach brakuje ludzi do gry, szczególnie "pod deską". Wydaje się więc, że jeśli KKS chce w tym roku wywalczyć awans, to sprowadzenie wysokiego koszykarza jest nieodzowne. Rozmowy trwają i istnieje szansa na to, że do 15 stycznia (koniec okienka transferowego) poznany nazwisko ewentualnego wzmocnienia.
Polecane
Koszykówka