Płock - GKS Katowice 0-2. Fatum? Jakie fatum!

24.09.2011
GKS czekał na zwycięstwo poza Bukową od 3 marca. I wreszcie się udało! W dodatku w Płocku, z zespołem, z którym nie potrafił wygrać w dziewięciu kolejnych meczach. Dzięki temu łapie kontakt z resztą stawki.
- Fatum? Nie wierzę w takie rzeczy - zapewniał przed pierwszym gwizdkiem Rafał Górak, zapytany o historię spotkań z płocczanami. Szkoleniowiec GKS-u nie mógł dzisiaj skorzystać z dwóch ważnych zawodników. Jan Belianczin i Damian Kaciczak nie zdołali uporać się z przeziębieniem.

Ich braku nie było widać. GKS od początku przeważał. Groźnie strzelali Przemysław Pitry i Deniss Rakels. Piłkę do siatki jako pierwszy skierował jednak Adrian Napierała. Obrońca GKS-u w trzech ligowych meczach w tym sezonie strzelił... trzy bramki! Tym razem po dośrodkowaniu z rzut rożnego i strzale głową.

Katowiczanie ani myśleli zwalniać! Mateusz Zachara uderzył z 20 metrów, piłka odbiła się po drodze od Nadolskiego i kompletnie zmyliła Krzysztofa Kamińskiego.

W drugiej połowie GKS w pełni kontrolował wydarzenia na boisku. Grał bardzo rozsądnie i mądrze. Dość powiedzieć, że najlepszą okazję w tej odsłonie miał Rakels. Nie zdołał je wykorzystać.

Po tym zwycięstwie drużyna Rafała Góraka zrównała się punktami z Wisłą Płock i złapała kontakt z zespołami ze środka tabeli.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również