Piotr Plewnia: Władze GKS-u Katowice nie mają nierówno w głowach
22.09.2009
10 lipca na specjalnie zwołanej konferencji prasowej władze GKS-u Katowice poinformowały o pozyskaniu w osobie Józefa Jędrucha nowego sponsora. Sponsora, który nie dość, że miał zażegnać problemy klubu, to jeszcze pomóc wprowadzić go w przyszłym sezonie do ekstraklasy. Jak sprawy mają się dzisiaj? GieKSa już od kilku dni jest z Jędruchem po rozwodzie.
- Szczerze mówiąc, mnie taki rozwój wypadków nie zaskoczył - przyznaje pomocnik Piotr Plewnia. - Od początku w tym związku układało się nijako. Nie można chyba mówić o tym, że przez te dwa miesiące nasza sytuacja w jakikolwiek sposób się poprawiła. Otrzymaliśmy bieżące wypłaty i niewielką część wcześniejszych zaległości. Na Bukowej nadal jest nieciekawie - podkreśla doświadczony skrzydłowy. Innymi słowy, GKS wrócił do punktu wyjścia.
Mało tego. Kluczowi piłkarze, którzy jeszcze w lipcu podpisali z GieKSą nowe umowy, zostali przecież z obietnicami bez pokrycia. Czy czują się oszukani? - Nie. Przecież nasi działacze nie mogli przewidzieć, że cały plan tak szybko legnie w gruzach. Gdyby było inaczej, to znaczyłoby, że działają na szkodę klubu albo mają... nierówno w głowach. To abstrakcja - zaznacza Plewnia.
Nie ma jednak wątpliwości, że do każdego kolejnego szumu wokół potencjalnego inwestora w Katowicach będą już podchodzić z o wiele większym dystansem. W końcu przed Jędruchem był też romans z firmą Centrozap. - Zwracamy uwagę już tylko na konkrety. To, co ewentualnie może się wydarzyć, nas nie obchodzi. Ale nie znaczy to, że nie wierzymy w lepsze jutro. Gdyby tak było, to już dawno byśmy sobie stąd poszli - nie kryje 32-latek. A zatem, do trzech razy sztuka?
- Szczerze mówiąc, mnie taki rozwój wypadków nie zaskoczył - przyznaje pomocnik Piotr Plewnia. - Od początku w tym związku układało się nijako. Nie można chyba mówić o tym, że przez te dwa miesiące nasza sytuacja w jakikolwiek sposób się poprawiła. Otrzymaliśmy bieżące wypłaty i niewielką część wcześniejszych zaległości. Na Bukowej nadal jest nieciekawie - podkreśla doświadczony skrzydłowy. Innymi słowy, GKS wrócił do punktu wyjścia.
Mało tego. Kluczowi piłkarze, którzy jeszcze w lipcu podpisali z GieKSą nowe umowy, zostali przecież z obietnicami bez pokrycia. Czy czują się oszukani? - Nie. Przecież nasi działacze nie mogli przewidzieć, że cały plan tak szybko legnie w gruzach. Gdyby było inaczej, to znaczyłoby, że działają na szkodę klubu albo mają... nierówno w głowach. To abstrakcja - zaznacza Plewnia.
Nie ma jednak wątpliwości, że do każdego kolejnego szumu wokół potencjalnego inwestora w Katowicach będą już podchodzić z o wiele większym dystansem. W końcu przed Jędruchem był też romans z firmą Centrozap. - Zwracamy uwagę już tylko na konkrety. To, co ewentualnie może się wydarzyć, nas nie obchodzi. Ale nie znaczy to, że nie wierzymy w lepsze jutro. Gdyby tak było, to już dawno byśmy sobie stąd poszli - nie kryje 32-latek. A zatem, do trzech razy sztuka?
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku