Piotr Piechniak: GKS-owi Katowice trzeba jeszcze dwóch wzmocnień
01.07.2010
O tym, że Piotr Piechniak jest do wzięcia, wiadomo było już od dłuższego czasu. A że w poprzednim sezonie w barwach Odry Wodzisław 33-latek pokazał, że wciąż jest zawodnikiem o umiejętnościach na ekstraklasę, to łączono go z klubami z elity, m.in. z Arką Gdynia. - Rzeczywiście, jakieś luźne rozmowy były. Gdyby oni bardzo mnie chcieli i gdybym ja bardzo chciał do nich iść, to może coś by z tego wyszło - doświadczony pomocnik daje do zrozumienia, że na północ kraju przenosić się raczej nie chciał. Czym zatem przekonał go GKS Katowice?
- Oferta była kusząca. Klub przejęli konkretni ludzie, którzy mają ambitne cele. W trakcie rozmów zostało jasno powiedziane, że zespół gra o powrót do ekstraklasy. To mi się podoba - argumentuje Piechniak. Zdaje sobie jednak też sprawę z tego, że - mimo trzech wzmocnień - drużyny na miarę awansu w Katowicach jeszcze nie ma. - Żeby to wszystko miało ręce i nogi, potrzeba jeszcze na pewno dwóch zawodników. Piłeczka jest po stronie działaczy - stwierdza.
Sam natomiast deklaruje pełne oddanie zespołowi. - Nie ma dla mnie znaczenia, na jakiej pozycji będzie mnie widział trener. Grywałem już z prawej strony, z lewej, w środku... Nie obrażę się na żadną rolę - zapewnia Piechniak. Aby to udowodnić, ma rok. Przynajmniej na tyle podpisał umowę. - Jeżeli awansujemy, to automatycznie zostanie ona przedłużona o kolejny. A ja przychodzę przecież, żeby pomóc w awansie - uśmiecha się Piechniak.
- Oferta była kusząca. Klub przejęli konkretni ludzie, którzy mają ambitne cele. W trakcie rozmów zostało jasno powiedziane, że zespół gra o powrót do ekstraklasy. To mi się podoba - argumentuje Piechniak. Zdaje sobie jednak też sprawę z tego, że - mimo trzech wzmocnień - drużyny na miarę awansu w Katowicach jeszcze nie ma. - Żeby to wszystko miało ręce i nogi, potrzeba jeszcze na pewno dwóch zawodników. Piłeczka jest po stronie działaczy - stwierdza.
Sam natomiast deklaruje pełne oddanie zespołowi. - Nie ma dla mnie znaczenia, na jakiej pozycji będzie mnie widział trener. Grywałem już z prawej strony, z lewej, w środku... Nie obrażę się na żadną rolę - zapewnia Piechniak. Aby to udowodnić, ma rok. Przynajmniej na tyle podpisał umowę. - Jeżeli awansujemy, to automatycznie zostanie ona przedłużona o kolejny. A ja przychodzę przecież, żeby pomóc w awansie - uśmiecha się Piechniak.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku