Piotr Hyla: Byłem poddawany w GKS-ie Katowice wielkim próbom

09.04.2010
- Jasiu Furtok powiedział, bym wziął sprawy za rogi. Jemu się nie odmawia, więc rzuciłem wtedy lepiej płatne i znacznie mniej stresujące zajęcie - wspomina były już rzecznik prasowy GieKSy.
- Zawsze zastanawiałem się, jak to jest być rzecznikiem Wisły Kraków, klubu bez problemów - przyznaje Piotr Hyla, były już rzecznik prasowy GKS-u Katowice, w którym komfort pracy miał - delikatnie mówiąc - dużo mniejszy. - Przez pierwsze dwa lata był spokój, ale w ciągu trzech następnych zostałem poddany wielkim próbom - podkreśla. I tak, musiał tłumaczyć GieKSę z najróżniejszych spraw. Od coraz to większych długów do niepowodzeń w walce o sponsora.

Mimo to, Hyla sam ustępować nie zamierzał. Skąd zatem decyzja o powierzeniu kontaktów z mediami komuś innego? - Przeczuwam mały aspekt polityczny. Nie ukrywam zresztą, że byłem na taką sytuację przygotowany od chwili przejęcia klubu przez miasto. Chcę jednak stanowczo zaznaczyć, że moje relacje z kuratorem, Wojciechem Cyganem, są wzorcowe - zastrzega.

Jak będzie wspominał te ostatnie pięć lat na Bukowej? - Zebrałem mnóstwo doświadczenia. I to na każdej płaszczyźnie. Na pewno nie robiłem tego wszystkiego dla pieniędzy. Przypomnę tylko, że przez pierwsze lata pracowałem społecznie. Dopiero później Jasiu Furtok zadzwonił do mnie z prośbą, bym wziął sprawy za rogi i był w klubie na co dzień. Jemu się nie odmawia, więc rzuciłem wtedy lepiej płatne i znacznie mniej stresujące zajęcie... - wspomina.

Dodajmy, że Hyla z klubem się nie żegna. Od tej pory będzie już jednak zajmował się wyłącznie kontaktami z PZPN-em i OZPN-em oraz dokumentacją licencyjną.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również