Piłkarze GKS-u wkurzeni na siebie. "Tragedia. Zagraliśmy jak c..."
21.03.2011
Co na temat pierwszej połowy wczorajszego meczu z Wartą Poznań do powiedzenia mieli:
Wojciech Stawowy, trener: W pierwszych 45. minutach praktycznie nas nie było na boisku i to jest coś, co mnie denerwuje, irytuje. Nie spodziewałem się, że możemy w meczu zaprezentować się jako drużyna, która wychodzi na spotkanie tak, jakby jej nie było. Z chłopakami porozmawiałem już sobie na temat pierwszej połowy, ale mam czas do jutra żeby się z tym przespać, żeby wyciągnąć wnioski, bo na pewno nie można tego tak zostawić. Taka sytuacja absolutnie nie może się powtórzyć.
Kamil Cholerzyński: Trzeba powiedzieć sobie szczerze, że przespaliśmy pierwszą połowę. Nie da się wygrać spotkania grając tylko jedne 45 minut. Musimy siąść, szczerze porozmawiać i wyciągnąć wnioski, bo jak sami sobie nie pomożemy, to nikt nam nie pomoże. Grając jedną połowę możemy bazować jedynie na szczęściu, że będzie nam ono sprzyjać i uda nam się wygrać mecz. Ale szczęście kiedyś się kończy, dla nas skończyło się dziś.
Paweł Olkowski: Co ja mam powiedzieć? Myślę, że w pierwszej połowie zagraliśmy po prostu jak ci…y. Inaczej się tego nie da nazwać. Nie umieliśmy wymienić dwóch celnych podań, nie mieliśmy żadnych sytuacji, po prostu tragedia. Druga połowa była trochę lepsza, ale bez szału. Nie no, szkoda gadać…
Tomasz Hołota: Mieliśmy wolę walki, ale pierwszą połowę zupełnie przespaliśmy. W drugiej było trochę lepiej, ale nie na tyle, by wygrać lub choć zremisować z Wartą. W pierwszej połowie nie byliśmy skoncentrowani i w przerwie w szatni padło parę ostrych słów. Zmobilizowaliśmy się i wyszliśmy na drugą połowę z nastawieniem na atak. W miarę nam to wychodziło, na tyle, że strzeliliśmy bramkę na 1:1. Mieliśmy wtedy przeciwnika na tacy i zamiast dalej atakować, to oddaliśmy pole, straciliśmy drugą bramkę i przegraliśmy mecz.
Wojciech Stawowy, trener: W pierwszych 45. minutach praktycznie nas nie było na boisku i to jest coś, co mnie denerwuje, irytuje. Nie spodziewałem się, że możemy w meczu zaprezentować się jako drużyna, która wychodzi na spotkanie tak, jakby jej nie było. Z chłopakami porozmawiałem już sobie na temat pierwszej połowy, ale mam czas do jutra żeby się z tym przespać, żeby wyciągnąć wnioski, bo na pewno nie można tego tak zostawić. Taka sytuacja absolutnie nie może się powtórzyć.
Kamil Cholerzyński: Trzeba powiedzieć sobie szczerze, że przespaliśmy pierwszą połowę. Nie da się wygrać spotkania grając tylko jedne 45 minut. Musimy siąść, szczerze porozmawiać i wyciągnąć wnioski, bo jak sami sobie nie pomożemy, to nikt nam nie pomoże. Grając jedną połowę możemy bazować jedynie na szczęściu, że będzie nam ono sprzyjać i uda nam się wygrać mecz. Ale szczęście kiedyś się kończy, dla nas skończyło się dziś.
Paweł Olkowski: Co ja mam powiedzieć? Myślę, że w pierwszej połowie zagraliśmy po prostu jak ci…y. Inaczej się tego nie da nazwać. Nie umieliśmy wymienić dwóch celnych podań, nie mieliśmy żadnych sytuacji, po prostu tragedia. Druga połowa była trochę lepsza, ale bez szału. Nie no, szkoda gadać…
Tomasz Hołota: Mieliśmy wolę walki, ale pierwszą połowę zupełnie przespaliśmy. W drugiej było trochę lepiej, ale nie na tyle, by wygrać lub choć zremisować z Wartą. W pierwszej połowie nie byliśmy skoncentrowani i w przerwie w szatni padło parę ostrych słów. Zmobilizowaliśmy się i wyszliśmy na drugą połowę z nastawieniem na atak. W miarę nam to wychodziło, na tyle, że strzeliliśmy bramkę na 1:1. Mieliśmy wtedy przeciwnika na tacy i zamiast dalej atakować, to oddaliśmy pole, straciliśmy drugą bramkę i przegraliśmy mecz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku