Piłkarze GKS-u Katowice czekają na spotkanie ze sponsorem klubu

21.07.2009
Na Bukowej z wielkimi nadziejami wyglądają rozmowy z Józefem Jędruchem. - Mimo jego deklaracji o wsparciu dla klubu, nie odczuliśmy jeszcze żadnego przypływu gotówki - mówią zawodnicy GieKSy.
Spory kibiców wokół osoby Józefa Jędrucha trwają i trwać będą jeszcze długo. Czy rzeczywiście ma dobre intencje? Jak zamierza pomóc klubowi? Co z jego niedawnym pobytem w więzieniu? Pytań jest sporo. Odpowiedzi jak na razie brak. - Pierwsze, co zrobiłem, gdy dowiedziałem się o całej sprawie, to zerknąłem do internetu. Chciałem poszukać jakichś informacji na temat pana Jędrucha, bo - przyznaję - do tej pory nic o nim nie wiedziałem - mówi Gabriel Nowak.

Kilka minut w sieci wystarczy, by całkiem solidnie uzupełnić wiedzę na temat darczyńcy GKS-u. Artykułów z nim w roli głównej jest co niemiara. - Nie ma co ukrywać, że to postać bardzo kontrowersyjna - zaznacza Kamil Cholerzyński. - Ale nie ma żadnych racjonalnych przeszkód, by zainwestował w klub - dopowiada Grażvydas Mikulenas. Pierwsze opinie o Jędruchu zawodnicy GieKSy będą mogli sobie wyrobić na obiecanym im bezpośrednim spotkaniu.

Nie wiadomo, kiedy mogłoby do niego dojść. - Czekamy na nie, bo tak naprawdę jeszcze nie odczuliśmy przypływu gotówki - podkreśla Cholerzyński. Gotówki, którą swego czasu Jędruch gotów był rozdawać wszystkim tym, którzy zagłosują na niego w wyborach do europarlamentu... - Czy skusiłbym się na taką okazję? Od jakiegoś czasu nie biorę udziału w żadnych wyborach. Dla mnie to strata czasu - oznajmia Piotr Plewnia. - Mam podobne podejście. Wszyscy politycy są dla mnie mało wiarygodni - dodaje Cholerzyński. A jaki okaże się Jędruch?
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również