Piłkarze GieKSy powinni wypoczywać, a tylko wiszą na telefonach

25.06.2009
Dla graczy GKS-u Katowice to nie są - delikatnie mówiąc - wakacje marzeń. - Ale nie tracę optymizmu. Już w zimie pokazaliśmy przecież, że potrafimy wychodzić z ciężkich sytuacji - mówi Piotr Plewnia.
Zawodnicy z Bukowej rozjeżdżali się na urlopy w świetnych nastrojach. Nie dość, że dopiero co uratowali dla Katowic I ligę, to jeszcze wiele wskazywało, że w nowym sezonie walczyć będą o wysokie cele. Skończyło się na tym, że zamiast cieszyć się odpoczynkiem, dopytują jeden drugiego o sytuację klubu... - Wszyscy wisimy na telefonach. Każdy coś tam słyszał i razem staramy się to zebrać w całość - mówi obrońca Marcin Krysiński. Szokiem tak dla niego, jak i pozostałych członków zespołu była przede wszystkim wczorajsza rezygnacja Jana Furtoka.

- Nie wierzę, by prezes mógł zrobić coś na niekorzyść GieKSy - podkreśla pomocnik Piotr Plewnia. - Sęk w tym, że to właśnie on wszystko trzymał. Sam się zastanawiam, czy jego odejście należy zatem traktować jako kapitulację GKS-u? - przyznaje "Krycha". W klubie tymczasem wciąż mocno liczą na pomyślną finalizację rozmów z Centrozapem. - Co poniektóre media obwieściły już, że szczęśliwego finału nie będzie. A sytuacja wcale nie jest tragiczna. Negocjacje trwają - podkreśla Piotr Hyla, rzecznik prasowy I-ligowca.

Teraz nie sposób jednak wyrokować, co gracze usłyszą po powrocie do treningów. -  Pewne jest tylko to, że taki rozwój wypadków nie sprzyja wypoczynkowi. Nie na takie wakacje zasłużyliśmy - kręci głową Krysiński. Analogia do tego, co działo się Bukowej zimą, jest aż nadto widoczna. - Wtedy się udało, więc żyję nadzieją, że i tym razem się powiedzie. Z drugiej strony życie nauczyło mnie, że w tym zawodzie nie zna się chwili, a co dopiero dnia - dodaje Plewnia. I to wszystko w momencie, gdy większości kluczowych piłkarzy kończą się kontrakty...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również