Piłkarze "GieKSy" biją się w pierś. Ale kogo uciszał Kędziora?
06.11.2017
Najwięcej "nasłuchał się" w trakcie sobotniego wieczoru Wojciech Kędziora. Napastnik grał przeciętnie, zdobył za to przepięknego gola, ustalając rezultat spotkania. Radość okazał jednak w sposób - delikatnie mówiąc - niezręczny, symbolicznym gestem "uciszając" trybuny, które i tak świeciły przecież pustkami. Po ochłonięciu gryzł się w język, swoje zachowanie nazywając "biegiem radości". - Statystyki pokazują, że ciężko gra nam się w roli gospodarza. Dlatego to zwycięstwo było nam bardzo potrzebne, mam nadzieję że nas podbuduje i da trochę oddechu - przyznawał tylko 36-latek. - Głęboko wierzę, że z dwóch wyjazdów jakie przed nami przywieziemy punkty, bo myślę, że na wyjazdach gra nam się łatwiej - potwierdzał trener Piotr Mandrysz, ale myśli nie rozwinął bo ze względu na złe samopoczucie wyszedł z sali konferencyjnej nie pozwalając dziennikarzom na zadawanie pytań.
- Nie powiem, że fajnie się gra przy takim dopingu. Przychodzi garstka kibiców, ale to jest spowodowane w dużej mierze tym, że słabo dotychczas graliśmy. Przegraliśmy te prestiżowe spotkania i nie jestem tą frekwencją zdziwiony. A szydera? Musimy być na nią odporni i zająć się tym, co dzieje się na murawie a nie na trybunach - zaznacza Nowak. - Sami jesteśmy temu winni, że sytuacja na trybunach jest jaka jest. Gdybyśmy lepiej wypadli w meczach derbowych pewnie wszystko by się napędziło, a teraz nie pozostaje nam nic innego jak zacząć od nowa i krok po kroku udowadniać kibicom, że umiemy grać w piłkę. Jeszcze nic nie jest stracone - stara się o optymizm Łukasz Zejdler.
Obaj wspomniani zawodnicy mocno przyczynili się do sobotniej wygranej. Zejdler otworzył wynik dobijając uderzenie Mateusza Mączyńskiego. Nowak jeszcze przy bezbramkowym remisie ratował skórę kolegom w kapitalnym stylu broniąc strzały Mateusza Klichowicza i Konrada Handzlika. - Najpierw piłka poszła po rykoszecie, ale udało mi się obronić nogą, a dobitka we mnie trafiła. Cieszę się, że pomogłem dziś drużynie tym bardziej, że wygraliśmy. Dawno nie skończyłem meczu z czystym kontem, co nie jest dla mnie powodem do zadowolenia - przyznaje Nowak, który po raz ostatni "na zero" z tyłu zagrał... w Grudziądzu, w przedostatniej kolejce poprzedniego sezonu. - Zachował się świetnie, uratował nas od straty gola - chwalił swojego bramkarza Mandrysz.
Trzy punkty zdobyte przez "GieKSę" mają dla piłkarzy wartość tym większą, że gra z Olimpią długo im się nie układała. Katowiczanie źle weszli w to spotkanie, zdawali się mocno spięci, długo nie potrafili płynnie przedostawać się pod bramkę przeciwnika. - To chyba także kwestia miejsca w tabeli. Kiedy jest się w niej wysoko, gra się układa to i kolejne akcje wychodzą lepiej. Ale tak naprawdę jaja trzeba pokazać wtedy, kiedy są trudne momenty. Tym bardziej cieszę się z punktów i liczę na to, że jako drużyna pójdziemy do przodu - tłumaczy Zejdler.
Katowiczanom zostały do rozegrania 3 ligowe mecze. W klubowych gabinetach już doszło do przewietrzenia. O decyzjach nowych szefów - prezesa Marcina Janickiego i Tadeusza Bartnika - na temat przetasowań w szatni w dużej mierze ważyć będzie pozycja, jaką uda się "GieKSie" wywalczyć na mecie jesiennych zmagań. - Po meczu z GKS-em Tychy prezes był u nas w szatni. To co nam wtedy powiedział zostaje jednak w drużynie. Chcemy jak najlepiej punktować do końca jesieni. Później trzeba dobrze przepracować zimę przepracować zimę. Liga jest bardzo wyrównana, wygrać może tu każdy z każdym więc zobaczymy co będzie. Póki co z dorobku punktowego nie możemy być zadowoleni, ale trzeba to po prostu zmienić - deklaruje Nowak. - Skupmy się na grze w piłkę. Tak naprawdę co tydzień musimy udowadniać, że jesteśmy dobrymi zawodnikami i zasługujemy na grę w tym zespole - zamyka temat Zejdler.
- Nie powiem, że fajnie się gra przy takim dopingu. Przychodzi garstka kibiców, ale to jest spowodowane w dużej mierze tym, że słabo dotychczas graliśmy. Przegraliśmy te prestiżowe spotkania i nie jestem tą frekwencją zdziwiony. A szydera? Musimy być na nią odporni i zająć się tym, co dzieje się na murawie a nie na trybunach - zaznacza Nowak. - Sami jesteśmy temu winni, że sytuacja na trybunach jest jaka jest. Gdybyśmy lepiej wypadli w meczach derbowych pewnie wszystko by się napędziło, a teraz nie pozostaje nam nic innego jak zacząć od nowa i krok po kroku udowadniać kibicom, że umiemy grać w piłkę. Jeszcze nic nie jest stracone - stara się o optymizm Łukasz Zejdler.
Obaj wspomniani zawodnicy mocno przyczynili się do sobotniej wygranej. Zejdler otworzył wynik dobijając uderzenie Mateusza Mączyńskiego. Nowak jeszcze przy bezbramkowym remisie ratował skórę kolegom w kapitalnym stylu broniąc strzały Mateusza Klichowicza i Konrada Handzlika. - Najpierw piłka poszła po rykoszecie, ale udało mi się obronić nogą, a dobitka we mnie trafiła. Cieszę się, że pomogłem dziś drużynie tym bardziej, że wygraliśmy. Dawno nie skończyłem meczu z czystym kontem, co nie jest dla mnie powodem do zadowolenia - przyznaje Nowak, który po raz ostatni "na zero" z tyłu zagrał... w Grudziądzu, w przedostatniej kolejce poprzedniego sezonu. - Zachował się świetnie, uratował nas od straty gola - chwalił swojego bramkarza Mandrysz.
Trzy punkty zdobyte przez "GieKSę" mają dla piłkarzy wartość tym większą, że gra z Olimpią długo im się nie układała. Katowiczanie źle weszli w to spotkanie, zdawali się mocno spięci, długo nie potrafili płynnie przedostawać się pod bramkę przeciwnika. - To chyba także kwestia miejsca w tabeli. Kiedy jest się w niej wysoko, gra się układa to i kolejne akcje wychodzą lepiej. Ale tak naprawdę jaja trzeba pokazać wtedy, kiedy są trudne momenty. Tym bardziej cieszę się z punktów i liczę na to, że jako drużyna pójdziemy do przodu - tłumaczy Zejdler.
Katowiczanom zostały do rozegrania 3 ligowe mecze. W klubowych gabinetach już doszło do przewietrzenia. O decyzjach nowych szefów - prezesa Marcina Janickiego i Tadeusza Bartnika - na temat przetasowań w szatni w dużej mierze ważyć będzie pozycja, jaką uda się "GieKSie" wywalczyć na mecie jesiennych zmagań. - Po meczu z GKS-em Tychy prezes był u nas w szatni. To co nam wtedy powiedział zostaje jednak w drużynie. Chcemy jak najlepiej punktować do końca jesieni. Później trzeba dobrze przepracować zimę przepracować zimę. Liga jest bardzo wyrównana, wygrać może tu każdy z każdym więc zobaczymy co będzie. Póki co z dorobku punktowego nie możemy być zadowoleni, ale trzeba to po prostu zmienić - deklaruje Nowak. - Skupmy się na grze w piłkę. Tak naprawdę co tydzień musimy udowadniać, że jesteśmy dobrymi zawodnikami i zasługujemy na grę w tym zespole - zamyka temat Zejdler.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku