"Piłkarz roku" nie skusił się na lepszą ofertę. Chce z GKS-em na salony

10.02.2011
Fani GKS-u Katowice wybrali Adriana Napierałę "Piłkarzem roku", oddając na niego więcej głosów niż na 10 pozostałych nominowanych razem wziętych! Teraz 29-latek chce ziścić swoje marzenie...
53% - tyle głosów w kategorii "Piłkarz roku" zebrał Adrian Napierała. Dobry wynik? Mało powiedziane, jeśli przypomnimy sobie, że nominowanych zostało aż 11 piłkarzy! - Do nagród dużej wagi nie przywiązuję. Pamiętam, że to nie one czynią kogoś wielkim zawodnikiem, ale to, co pokaże na murawie. Choć bardzo się cieszę, że kibice docenili moje starania na boisku - komentuje Napierała.

To w jego karierze pierwsza taka statuetka. Przypadnie jej więc w domu honorowe miejsce? - Na pewno. Żona już ją gdzieś usadowi - uśmiecha się 29-latek, który dopiero co podpisał z GKS-em nowy, 3-letni kontrakt. A mogło być zupełnie inaczej...

Zdeterminowany, by ściągnąć Napierałę był Robert Moskal, trener Dolcanu Ząbki, a były szkoleniowiec GieKSy. - Trener Moskal dzwonił do mnie. Chciał, żebym zagrał w Dolcanie już na wiosnę, bo wiadomo, jaka jest sytuacja tego klubu - czeka go trudna walka o utrzymanie - wskazuje rosły stoper.

Pokusa mogła okazać się silna, bo Dolcan oferował bardzo konkretne warunki. Lepsze od katowiczan... To jednak Napierały nie przekonało. - Bardzo dobrze mi się żyje w Katowicach, a nowa umowa z GKS-em daje mi stabilizację - podkreśla. - Przeżyłem tu ciężkie chwile, gdy była bieda. Ale atmosfera zawsze stała na świetnym poziomie. Jestem związany z GKS-em. Nie mówię, ze kocham ten klub, bo myślę, że takie sformułowanie bardziej pasuje do wychowanków, ale oddaję mu całe serce. Oby tylko spełniło się moje marzenie, aby zagrać z GieKSą w ekstraklasie...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również