Piłkarz GKS-u Katowice nie kryje żalu do byłych działaczy Polonii...

28.09.2011
Mateusz Kamiński dwa lata temu regularnie grał w GKS-ie Katowie. Potem stracił ponad rok. Dzisiaj stara się odzyskać miejsce w składzie zespołu z Bukowej, gdzie podano mu pomocną rękę.
- Fizycznie i psychicznie jestem już dużo mocniejszy, głowy w piasek nie chowam. Wiem natomiast, że na razie to tylko słowa. Trzeba to dopiero udowodnić na boisku. Zdaję sobie sprawę, że wiele przez to wszystko straciłem, ale też coś zyskałem - świetną nauczkę. Następnym razem w podobnej sytuacji bardziej przypilnuję swoich spraw albo od razu poproszę o pomoc prawnika - mówi w rozmowie z Dziennikiem "Sport".

Przypomnijmy, że Kamiński nie grał, bo Górnik nie zamierzał wykupić jego karty zawodniczej z Polonii. A Polonia przekonywała, że zabrzanie muszą to zrobić. Sęk w tym, że Górnik musiał się wpierw dogadać z zawodnikiem, a tymczasem... - Dostałem propozycję nie do przyjęcia: 1500 złotych miesięcznie. Spytałem prezesa Mazura: "mówi pan poważnie"? Niestety, nie żartował... - wspomina.

Dziś "Kamyk" mówi przede wszystkim o żalu do działaczy Polonii. - Mam na myśli panów Zająca i Rudnickiego. Mogli potraktować mnie inaczej, ale liczyły się dla nich tylko pieniądze. Bo gdyby Górnik mnie wykupił, do Bytomia wpłynęłoby około 250 tysięcy złotych - tłumaczy.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również