Piłkarz GKS-u Katowice: Mylili się, którzy wysyłali nas do psychologa

27.11.2010
- Przyczyn tego, że wyszliśmy z dołka, jest kilka. Bardzo pomogły nam na przykład transfery takich graczy jak Janusz Dziedzic czy Tomek Sokołowski - mówi Gabriel Nowak, zawodnik GKS-u Katowice.
GKS Katowice z jesieni to zespół dla kibiców o mocnych nerwach. - Ci to potrafili zaskakiwać - można by powiedzieć. Zaskakiwać zarówno pozytywnie, jak i negatywnie... Jak zatem ocenić rundę w wykonaniu drużyny, która potrafiła skompromitować się, przegrywając u siebie 1-6 z Podbeskidziem Bielsko-Biała, ale również dokonać wręcz niemożliwego, strzelając w pięć minut trzy gole na terenie Pogoni Szczecin? - Może po prostu powiedzmy, że była zróżnicowana - uśmiecha się Gabriel Nowak.

- Pamiętamy wszyscy, jaki był początek. Z końcówki możemy być jednak już zadowoleni. Wygraliśmy trzy mecze z rzędu, co odkąd jestem w GieKSie jeszcze się nie zdarzyło - zauważa 24-latek, a zapytany o przyczyny tak udanego finiszu, odpowiada: - Myślę, że złożyło się na niego kilka przyczyn...

A konkretnie? - Po pierwsze, naszym atutem było przygotowanie fizyczne. Najlepszy dowód to ten mecz z Pogonią. Kiedy oni "siedli", my przycisnęliśmy. Zresztą, nawet w przegranych spotkaniach potrafiliśmy przeciwnika stłamsić. Po drugie, ten zespół ma charakter, choć pojawiały się już głosy, że przydałby się nam psycholog. Udowodniliśmy, że to nieprawda. Po trzecie, bardzo pomogły nam transfery takich piłkarzy jak Janusz Dziedzic czy Tomek Sokołowski. To zawodnicy z wyższej półki. Naprawdę jest kogo podpatrywać - podkreśla Nowak.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również