Piłkarz GieKSy przegrał swój ostatni mecz z Widzewem... 0-7!

12.05.2010
Jesienią w takim stosunku Widzew Łódź zdemolował Znicz Pruszków, którego barw bronił wtedy Tomasz Owczarek. - Ale za to za czasów gry w Polonii Bytom wygrałem tam 4-2 - śmieje się "Owca".
Zapis jesiennego spotkania Widzewa Łódź ze Zniczem Pruszków można by zatytułować: "Jak nie powinno się grać przecież drużynie Janasa". Goście wyglądali katastrofalnie, a - na ich nieszczęście - Widzew słabości rywali potrafi wykorzystywać. - Co ich strzał na naszą bramkę, to padał gol - wspomina pomocnik GieKSy, który dzisiejszą rywalizację będzie śledził tylko z trybun. To efekt ciężkiej kontuzji, jakiej nabawił się niedawno.

Co radzi swoim kolegom, aby tym w starciu z łodzianami powiodło się lepiej? - Po prostu zagrać na 200 procent możliwości - uśmiecha się Owczarek. - Nie ma co patrzeć na skład przeciwnika. Oni mają tak długą ławkę, że są w stanie zapełnić każdą lukę. Co nie oznacza, że nie da się ich pokonać. Ja w barwach Polonii Bytom wygrałem na ich terenie 4-2 - przypomina.
autor: KAM

Przeczytaj również